1. Myślicielstwo naturalne i jego formy
(1)
Człowiek jest samoświadomą częścią świata poszukującą i odnajdującą Boga.
Bóg przychodzi do człowieka konkretnego w swojej tożsamości, historii i mentalności. Nie mówi do Niemca po chińsku, a do Chińczyka po niemiecku. Pozwala się zrozumieć konkretnemu człowiekowi. Bóg dał każdemu jakąś tożsamość (pierwotnym wyrazem tego jest nadanie imienia) i szanuje ten dar. Dodatkowo wykształciła się także tożsamość kultur wytwarzanych przez zbiorowości, takie jak ludy, społeczności lokalne, warstwy, klasy. Jak to ktoś pięknie powiedział, Słowo Boga wciela się w człowieka w jego konkretnej kulturze i momencie historii.
Bóg spotyka się z konkretnymi ludźmi, z ich mentalnościami. Jest w stanie te mentalności tak przygotować, że czynią człowieka dysponowanym do spotkania z Nim na pewien specyficzny sposób. Umysł otwarty na dobro i prawdę otwiera się zarazem na Boga, przez co Go odkrywa. Historia tego procesu we wspólnym wysiłku Boga i człowieka to historia objawienia.
(2)
Wiara i rozum
Ludzki wkład we własną mentalność nazywany jest rozumem. Tenże rozum spekuluje, czyli czyni przypuszczenia, co do natury zjawisk otaczających człowieka oraz natury jego samego. Dobra korelacja pracy spekulującego rozumu i natchnienia Bożego umożliwia ludzkości przyjmowanie objawienia nazywanego naturalnym lub kosmicznym. Spekulacja rozumu pozostaje w interakcji z Bogiem udzielającym wglądów, natchnień, intuicji. Dziełem tego rozumu jest to, co na Zachodzie nazywamy filozofią. Szlachetne, jedyne, prawdziwe wydanie filozofii powstało na skutek kontemplacji świata jako takiego i zadziwienia się nim. Kontemplacja ta przechodzi czasem w stany mistyczne i bywa, że otwiera na działanie Bożego Ducha.
Doświadczenie wiary w tradycyjnym ujęciu chrześcijańskim to przyjmowanie objawienia nadnaturalnego, bezpośredniego przekazu od Boga poprzez proroków i Chrystusa. Także i ten rodzaj objawienia domaga się wyrażenia w sposób rozumny i pogłębiony według maksymy: Fides quaerens intellectum. Wymaga on także pełnego zaangażowania umysłowego. Efektem tego jest chrześcijańska teologia. Pięknie o tym napisał Karol Wojtyła (św. Jan Paweł II) w swoim tekście Fides et Ratio, że dusza człowieka unosi się do Prawdy na dwu skrzydłach: wiary i rozumu, teologii i filozofii.
W sumie objawienie kosmiczne i nadnaturalne to zawsze dialog i obopólny wkład Boga i człowieka. Nie jest ono ani samą fantazją ludzkiego rozumu, ani Bożą przemocą wtłoczenia prawdy do głowy człowieka. Sytuacja objawienia to sytuacja miłości, musi być zatem dwustronna. Jest to też spotkanie dwu przeciwnych zasad: Boskiej doskonałej mądrości, która nie chce zmieścić się w ograniczonym umyśle człowieka, oraz ludzkiego poszukiwania wiedzy o sobie i świecie potrzebnej do tego, żeby w ogóle móc żyć.
Wiara polega na poddaniu się Bogu. Rozum to ludzka samodzielność. To jedna z sytuacji, gdy opozycja wolności człowieka (samodzielności) spotyka się z zasadą determinacji pochodzącej od Boga (przeznaczenia). Uzyskanie harmonii tych przeciwnych zasad jest dla nas zadaniem, które wymaga często mozolnej pracy duchowej i intelektualnej.
Dziś ateiści wierzą w rozum jak w boga, a to zabija zarówno rozum, jak i wiarę. Powinno być odwrotnie – wiarę trzeba zrozumieć. Ubóstwienie ludzkiego rozumu to zniszczenie metafizyki. Dzisiejsi ludzie Zachodu zatracają wraz z tym indukcję i poznanie przy użyciu pojęć ogólnych, co powoduje wyłączenie rozumu. Gdy rozum staje się materialistycznym bożkiem, umiera. Zachodnia kultura umysłowa zatraciła się wraz z ateizacją. Wypełniają ją jej destruktorzy i sofiści. Gdy własny rozum uchodzi za ostateczny autorytet i staje się obiektem wiary, zniszczeniu ulegają rozum, wiara i szacunek dla autorytetów. Chrześcijaństwo akceptuje tak wiarę, jak i rozum, przyznając każdej z tych władz właściwe, zdrowe zastosowanie.
(3)
Wiara ludowa i intelektualna
Gdy przewagę u ludzi poszukujących Boga zyskuje zasada przyjmowania przekazu duchowego opartego na wierze, rozwija się religia. Gdy dzieje się przeciwnie, w przewadze jest samodzielne ludzkie odkrywanie wiedzy o świecie, rozwija się filozofia i podobne spekulatywne wysiłki.
Wiąże się to z dwoma sposobami przeżywania wiary przez ludzi rozwiniętych kultur duchowych, czyli wiarą ludową i wiarą intelektualną. Intelektualiści posiadają własny punkt widzenia. Często porwani siłą filozofii kategoryzują, porządkują, uzupełniają nasze pojęcie o Bogu i świecie. Poruszają się w kręgu pojęć ogólnych, w świecie idei, w oderwaniu od personalistycznego konkretu. Jednocześnie intelektualne pojmowanie świata, wzięte z filozofii, ma w sobie jakiś przyrodzony wymiar osadzenia w stosunkach świata (immanencji), ale słabe odniesienia do transcendencji.
Nie ja to zauważyłem. Wyczytałem u kogoś, może u M. Eliadego, że pojmowanie ludowe spraw religijnych jest dojrzalsze, bo opiera się na postrzeganiu osób, a nie abstrakcji. Wiara ludowa i religia posługują się mitem, poezją, symbolem, emocjami, a intelektualiści mają wyłącznie swoje wykłady.
Jest to zresztą zjawisko uniwersalne, a w Indiach wręcz modelowe. Wiara ludowa religijna (bhakti) w osobowego Boga, w kontraście do której znajdują się apersonalistyczne rozważania choćby intelektualnej adwaity. Czytałem ostatnio książeczkę polskich wisznuitów bhaktów ciekawie uwypuklającą to zróżnicowanie. Jeszcze wcześniej dla ludu były przeznaczone treści puran zawierające religijne historie, a dla wykształconych braminów – intelektualne upaniszady.
Prości ludzie szukają bardziej w transcendencji, nic nie posiadając na ziemi ani niewiele mając w głowach. Nie są bowiem zżyci ze światem i jego mądrościami. Przeciwnie wygląda to w przypadku intelektualistów, którzy są bardziej związani ze swoim dorobkiem umysłowym, ze swoimi dociekaniami, z przyjętą nauką, a co za tym idzie – z doczesnością.
Chrystus mówił do maluczkich, ponieważ tzw. elity miały zbyt napełnione głowy własnymi wyobrażeniami i pojęciami, żeby tam cokolwiek jeszcze zmieścić. Jednak nadmierny podziw dla wiary prostych ludzi to też przesada, wszak wykształcenie się przydaje. Mamy tu piękny przykład koincydencji zasad przeciwstawnych – zaufania w wierze i samodzielności rozumu w filozofii. Do życia Kościoła potrzeba ich obu, ale muszą one być ze sobą zgodne w harmonii miłości Bożej.
Ideałem wydaje mi się intelektualne opracowanie intuicji wiary ludowej. Przykładowo przekaz różnych mistyków zawsze był wołającym o jakieś głębsze studium oddolnym, nieco chaotycznym zjawiskiem tego ludowego typu. Mój ulubiony artysta słowa, C.K. Norwid, zaakcentował to połączenie w kontekście tworzenia poezji, co jest także czynnością metafizyczną jak teologia:
„I stąd największym prosty lud poetą,
Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi,
A wieszcz periodem pieśni i profetą, Odlatującym z pieśniami od ziemi”.
Podobnie Jan Paweł II nigdy nie zatracił charakteru prostego człowieka przy całym swoim filozoficznym polocie, przez co łączył w sobie obie zdolności – wykształcenie i konkretną praktyczność.
Takim zjawiskiem unifikującym może być dobrze rozumiany personalizm jako nurt myślicielski. Szkoda, że – z tego, co kojarzę – historycznie był reakcją na egzystencjalizm i przez to w pewien sposób podupadł razem z tym pierwszym. Słabo znam personalizm, ale wydaje mi się, że potrzebuje on odświeżenia i przypomnienia. Świat, nie jako ogół rzeczy (filozofia klasyczna) czy też faktów (Wittgenstein), ale jako ogół osób to piękna i dojrzała wizja rzeczywistości, której potrzebujemy na co dzień. Potrzebujemy dojrzałego personalizmu, a możemy czerpać dla niego inspiracje z duchowości ludowej.
Człowiek silny umysłowo, intelektualista, przesadnie wierzy w siły swoje i podobnych sobie, w społeczne, ludzkie, światowe autorytety. Prosty człowiek nie wierzy sam sobie, wierzy za to w Boga.
Gdyby zarysować bieguny opisywanych przeciwstawnych zasad, wyszłoby nam pewne zestawienie:
1. Ludowość i religijność, a w niej:
• realizm i doświadczenie – mało refleksji, potrzeba stałych bodźców emocjonalnych,
• źródłem przekonań jest tzw. mit, czyli święta opowieść,
• w centrum zainteresowania znajdują się osoby, zdarzenia,
• istotą czynna praktyka,
• praktyką są obrzędy, funkcjonuje wspólnota wiernych,
• sposób nabywania wiedzy stanowi słuchanie,
• przedmiotem zainteresowania jest spotkanie osób,
• wiara – odnosi się do rzeczywistości całościowo, ale jest treściowo chaotyczna i nieuporządkowana logicznie.
2. Intelektualizm, a w nim odpowiednio przeciwnie:
• idee i rozumowania oparte na wyobrażeniu świata (realia czasem „przeszkadzają” w budowie przeintelektualizowanych doktryn),
• filozofia i teologia filozoficzna,
• idee, pojęcia ogólne, logika i twierdzenia, koncepcje,
• czytanie, zazwyczaj indywidualnie (w ogóle regułą jest raczej indywidualizm niż wspólnota),
• teoria,
• poszukiwanie w sobie,
• badanie sił, zasad, zjawisk,
• rozum – zawsze ograniczony, myśl okrojona w stosunku do rzeczywistości, ale bardziej uporządkowana.
Wiara i rozum to bieguny, które są sobie stale potrzebne, gdyż wzajemnie się definiują i kontrastują, są nierozłączne. Filozofia powstała z zanegowania wartości mitu i poezji. Dziś potrzebujemy przezwyciężać ich bolesne rozłączenie. W Polsce mamy piękną bazę w osobach choćby C.K. Norwida i Jana Pawła II, mogącą nam posłużyć do tego, żeby dokonywać wspomnianego przezwyciężenia. Jeśli jest coś, co bylibyśmy w stanie podarować dziś światu niemal opętanemu złymi filozofiami, to właśnie to – ludowa prostota, ale uwznioślona dojrzałym, analitycznym opisem i uzasadnieniem.
(4)
Składniki kultury duchowej
Człowiek myślący – tak określamy samych siebie. Nasza świadomość faktycznie wyróżnia nas spośród zwierząt. Efektem tego myślenia w kategoriach podstawowych, czyli kim jestem, skąd się wziąłem i dokąd zmierzam, jest coś, co możemy nazwać zbiorczo myślicielstwem. Samodzielne myślicielstwo człowieka wytworzyło modelowe zjawiska, które w odróżnieniu od zjawisk objawionych nadnaturalnie możemy nazwać naturalnymi. Są to naturalna ludzka religia (i gnoza) oraz filozofia naturalna. Obie te gałęzie wyrastają w swojej najszlachetniejszej odmianie z mistyki naturalnej, czyli duchowego przeżycia łączności ze światem i jego żywiołami, jakiego niekiedy niektórzy z nas doświadczają.
Naturalna ludzka religijność ma kilka wyróżników:
• tworzy struktury społeczne, podziały na stany, stratyfikacje, wytwarza stan kapłański i podziały społeczne namaszczone walorem metafizycznego porządku, wytwarza boskich władców, nietykalnych prawie boskich kapłanów, • buduje się domy boże – świątynie, ściąga bogów na ziemię,
• praktykuje obrzędy, które niekiedy odświeżają kosmogonię i zawsze zapewniają ład Kosmosu (świata); stanowią one o istocie obowiązku człowieka, to jest sedno religijności – spełniać rytuały,
• buduje wspólnoty – szczególnie ważne są wspólnoty państwowe, skoncentrowane wokół wspólnej czci dla opiekuńczego bóstwa lub herosa,
• opiera się na wzajemnej zależności mitu (świętej opowieści) i rytu (obrzędu, który ją uobecnia),
• paradoksalnie schlebia temu, czego oczekuje nasze ciało: daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności we wspólnocie, łagodzi lęki egzystencjalne, zapewnia poczucie misji i sens życia.
Filozofia – naturalne myślicielstwo – wywyższa rozum ludzki. Wytwarza m.in. następujące zjawiska:
• indywidualizm przekonań (wszak filozof sam je sobie kształtuje),
• maniera nieustannego wątpienia i kwestionowania tego, co dawniejsze, aby móc dodawać nowe,
• logikę – usuwa chaos z przekonań, porządkuje je i uzupełnia luki,
• świadomą moralność – popycha niekiedy w kierunku etycznym, z wglądu w ład świata czerpie wytyczne dla ładu państwa (Anaksagoras, Platon), a także dla postępowania jednostek (Sokrates, stoicywiele, buddyzm),
• niesie trudne do wytłumaczenia pocieszenie dla duszy, która ją w dobrej postaci zgłębia.
Podział ten zaczerpnąłem od G.K. Chestertona. Oba te zjawiska mają swoją historię i bywają konkurencją dla Objawienia Boga Żywego, gdy pochodzą z naturalnej ludzkiej działalności. Są one także tworzywem do budowy religii prawdziwie Bożej i prawdziwie Bożej filozofii. Pierwotnie wiara chrześcijańska miała skromną doktrynę i jeszcze skromniejszą obrzędowość. Z czasem obrządek ten i doktryna rozrosły się, wchłaniając wcześniejszy dorobek kulturowy ludzkości.
Dokładne przestudiowanie interakcji tych dwu zasad w historii kultury ludzkiej wymaga odrębnych analiz, stąd powstaje literatura o wpływach religii na filozofię i filozofii na religię. Pierwsi filozofowie budowali tożsamość filozofii na odcięciu się od spuścizny mitu, po czym skwapliwie tworzyli mity lub nawet quasi-religie (pitagorejczycy, platonicy i neoplatonicy).
Jeśli chodzi o interakcję zasad dynamizmu i stabilizacji, to ukonstytuowanie się religii jest z pewnością okresem stabilizacji. Wierzenia egipskie i indyjskie oraz chińskie mimo powierzchownych zmian przetrwały po kilka tysięcy lat. Z kolei wcześniej był z pewnością okres naturalnych religii lokalnych, szamanizmu i poszukiwań duchowych. Równolegle lub po czasie rozkwitu religii nastaje z natury dynamiczne i poszukujące zjawisko filozofii, choć i ono może przejść w fazę skostnienia i przestać się rozwijać, gdy jest traktowane dogmatycznie jak konfucjanizm czy wedanta.
Obok tych dwu zjawisk istnieje jeszcze trzeci kierunek rozwoju myśli – gnostycki. Dwa pierwsze powiązane są z pokorą człowieka, posłuszeństwem bogom lub odkrytym prawidłom (principia) świata. Trzeci zaś to poszukiwanie władzy, mocy (także zdolności poznawania) nad światem duchowym. Jego przejawami są magia, gnoza, kabała, tantryzm. Polega na odkrywaniu bóstwa w człowieku. To niezwykle niebezpieczny, ale niebywale pociągający kierunek myślenia ludzkiego.
Czwarta tendencja jest zaprzeczeniem trzech poprzednich i objawia się poprzez lenistwo, wygodę, brak zainteresowania sprawami wyższymi. W tym kierunku człowiek zostaje sprowadzony do poziomu konsumującego świat zwierzęcia. Dziś to konsumpcjonizm, hedonizm, dekadencja wiodą prym na Zachodzie. Zresztą nie tylko dziś, to stały rys ludzkości. Ten kierunek aktywności ludzkiej nie będzie przedmiotem dalszych rozważań, bo trudno rozmyślać o nicości.
Filozofia i religia jako postacie aktywności duchowej nie zawsze występują w czystej formie, często bowiem mieszają się i na siebie wpływają. Wraz z okultyzmem odzwierciedlają władze duszy i odnoszą się do jej potrzeb:
• poszukiwania mocy,
• mądrości,
• zespolenia emocjonalnego (miłości).
Są to ekspresje trzech władz duszy człowieka, odpowiednio: rozumu, uczuciowości i woli. Powiązanie rozumu i filozofii wydaje się oczywiste. Sednem religii jest psychiczne poddanie Bogu, wyrażanie miłości do Niego, dzielenie tej miłości z innymi wyznawcami. Gnoza, szczególnie w postaci okultyzmu, to ludzka samodzielność, własna działalność metafizyczna, wola. Tym, co może te władze spajać, jest prawość.
Można powiedzieć, że – historycznie rzecz biorąc – postaci czyste danej formy duchowości bywają najbardziej szkodliwe, np. fundamentalizm religijny przejawiający się nieopanowaną przez etykę (filozofię) agresją. Czysta filozofia staje się jak na Zachodzie materializmem lub redukuje się do nauki o języku, względnie zamienia się w niedorzeczność subiektywizmu i irracjonalizm postmoderny.
Trzy podstawowe pytania: „Skąd jest?”, „Czym jest?”, „Dokąd zmierza?” (czy raczej: „Dokąd zmierzać?”) w filozofii wytworzyły trzy jej dziedziny odnoszące się do trzech planów czasowych (przeszłość, teraźniejszość, przyszłość): naukę o bycie i jego początkach (ontologia, metafizyka), o poznawaniu świata aktualnego (teoria poznania) i o sferze powinności (etyka).
Mówi się, że chrześcijaństwo pochodzi z Jerozolimy, Aten i Rzymu. Jerozolima to miejsce objawienia, gdzie żyli prorocy Boży, natchnieni pisarze Pisma i wreszcie Bóg Wcielony. Jednak to za mało, obok objawienia potrzebne jest także zaangażowanie ludzkie. Bóg stworzył kraj o szczególnej otwartości na filozofię – Grecję. Dał też rodzącemu się chrześcijaństwu wzrastać w Imperium Romanum, które wykształciło znakomite prawo i prawość, karność oraz świetną administrację.
Świat to jednak nie tylko Europa i jej wyzwolone kolonie opanowane jej kulturą. Każdy lud wytwarza swoją kulturę duchową i wnosi coś dobrego do ogólnoludzkiego dorobku umysłowego. W szczególny sposób należy zauważyć kultury o silnej odrębności i długiej historii, takie jak Indie, Chiny czy Japonię. Musimy więc zadać sobie pytanie: Czy chrześcijaństwo przyszłości będzie pochodzić także z Waranasi i Pekinu? Z pewnością tak właśnie będzie. Żeby chrześcijaństwo zakorzeniło się w Azji, to paradoksalnie ów korzeń musi stamtąd pochodzić. Aby to dobrze zrozumieć, trzeba prześledzić dotychczasowe powstawanie i rozwój nauczania Bożego.
2. Religia, filozofia, gnoza
2.1.Okres pierwotny
Najdłuższy okres w historii jest też w nas najsilniej zakorzeniony. Przypomina prowadzone nieco „na ślepo” poszukiwanie treści i formy ekspresji dla wyrażenia dążeń duchowych. Okres ten wytwarza zalążki umysłowe przyszłej cywilizacji. To tutaj powstaje wszystko, co później przyjmie formy literackie, instytucjonalne, religijne. To okres królestwa intuicji, wolności i poszukiwań. Jest najpiękniejszy i najprostszy. Ostatnie dzikie plemiona możemy jeszcze obserwować wraz z ich prostą i nieraz piękną kulturą duchową. To czas, gdy człowiek nie czuje się przywiązany do tego świata, bo nic na nim nie ma. Nierzadko zdaje sobie sprawę mniej lub bardziej świadomie, że rzeczy i sprawy tego świata to tylko ilustracje spraw duchowych. Przybiera to formę ubóstwiania rzeczy i sił światowych. Wszystko – cały świat, który jest sakralny – może być jakoś boski albo przynajmniej pod opieką duchów. Powszechny charakter mają intuicje wieczności – prymitywne pochówki z kwiatami. Wytwarzane są pierwsze idole, zwykle małe, żeby towarzyszyły wędrownym ludziom.
Dzisiejszy człowiek tęskni do tej wolności, ale robi to pokracznie. Zamiast odnajdywać sakralność świata, odnajduje najdzikszą dzikość dzikusów, która jest negatywną stroną tego okresu. Bierze używki i odurza się, tatuuje, wszczyna wojny, podryguje w prostych tańcach z rytmem bębnionym, nie szanuje rodziny i zachowuje się w płciowości jak zwierzę w stadzie. Powraca do szamaństwa, czarów, odurzania się na różne sposoby. Wybiera najgorszą stronę pierwocin sprzed cywilizacji.
Jest też strona szlachetna, sakralna, pokorna wobec mocy stojącej za naturą, poszukująca jej śladów. Z tej perspektywy świat postrzega się jako krainę ducha (duchów). Formułuje się proste mity oddające niełatwe, wręcz najtrudniejsze przesłania. Intuicja, nieznająca zepsucia zgiełkiem kultury, z łatwością odkrywa doświadczenie mistyki naturalnej i transcendencji w przyrodzie. To też wiara w intuicję moralną, wyrażana m.in. przez tabu i społeczną dyscyplinę z nim związaną.
Już u najpierwotniejszych ludów rozwija się manaizm (od „mana”) – poszukiwanie mocy nadprzyrodzonej powiązane z animizmem. Szamanizm uprawiany jest przez wybrane jednostki lub dostępny wielu, a jego ciągiem dalszym stają się okultyzm, ezoteryzm i gnoza.
W tym pięknym wolnym okresie pojawia się też mnóstwo problemów. Zdrowe wierzenia mieszają się z zabobonami. Obok jednostek niezwykle szlachetnych mogą pojawiać się osoby o zachowaniach zupełnie dowolnych, czasem najstraszniejszych, a ich wierzenia potrafią przybierać formy nawet zbrodnicze, takie jak składanie ofiar z ludzi, kanibalizm rytualny. Nierzadko w praktyce dominują czary i gusła.
2.2.Społeczeństwa religii
To okres trwający przez tysiące lat. Nastaje rewolucja agrarna, ludzie zaczynają wieść osiadłe życie, powstają miasta, a wraz z nimi cywilizacje rozwijające się wokół swoich religii. Wybuch ekspresji przeżyć duchowych przybiera takie postaci jak: poezja, epos, mit, teatr, muzyka, malarstwo (mozaiki), rzeźba, architektura. Wreszcie wytworzone zostaje pismo. Religia jest spoiwem społeczeństw i państw oraz obowiązkiem prawnym. Kosmos identyfikuje się ze swoim państwem. Ład państwa utrzymuje zatem ład Kosmosu. Ludziom podaje się do wierzenia prawdy wiary. Najwyższym dobrem jest dobro bóstwa, które zaspokojone, tj. nakarmione ofiarami i wypełnionymi nakazami, staje się niegroźne, dzięki czemu nie mści się i zapewnia pomoc.
Powstają świątynie koncentrujące życie duchowe i intelektualne. Oddziela się stan kapłański, a kapłani chętnie monopolizują wykształcenie (Egipt, Indie). Łącznikiem między ziemią i niebem często jest władca jako bóg (Egipt, Rzym), syn niebios (Chiny) czy najwyższy kapłan lub pomazaniec niebios (Europa średniowieczna). Władza duchowa i polityczna bywają wobec tego zespolone w osobie króla-kapłana, syna bogów/nieba, wybrańca, pomazańca (także jako faraon, cezar, cesarze i królowie europejscy, cesarze chińscy i japońscy, car rosyjski). Władza nauczania duchowego spoczywa w rękach władcy lub kapłanów.
W sferze wiary swoistym novum są mit i epos. Święta opowieść o bogach, czyli mit, staje się podstawą świadomości moralnej, kosmologicznej oraz rytów religijnych. Podania te ożywają i wcielają się w wyznawców poprzez rytuał. Ryty odtwarzają porządek mitu, służą wpisaniu ludzi i ich społeczności w porządek kosmiczny. Epos (odróżnienie od mitu jest umowne) to opowieść o bohaterach ludzkich, którzy uzyskują przez swą dzielność szczególny status, jak Gilgamesz. W Indiach bohaterowie Ramajany i Mahabharaty (zwłaszcza Bhagawadgity) do dziś stanowią wzorce postaw życiowych dla wierzących.
Ukształtowane zostaje pojęcie nieczystości religijnej. Wyrosło ono zapewne z pierwotnych zakazów tabu. Człowiek nieczysty stawał się zagrożeniem dla społeczeństwa i samego siebie. Wymagał oczyszczenia. W religii żydowskiej rozbudowana była sfera nieczystości, która także służyła ochronie zdrowia przed chorobami zakaźnymi, np. nieczystym był trędowaty, kobieta krwawiąca itp. Stać się nieczystym można było także poprzez zło moralne lub przez kontakt z nieczystym. Instytucja nieczystości funkcjonuje w religiach do dziś, tworząc całe skomplikowane kodeksy nieczystości. W praktyce w wielu społeczeństwach religijnych do chwili obecnej miewa ona duże znaczenie, chociażby w Indiach, w kulturach islamskich, u religijnych żydów.
Społeczeństwa doby religijnej bywają niezwykle trwałe, sama religia zaś jest czymś właściwym każdej istocie ludzkiej. Za najmniejszą formę tego przekonania możemy uznać nieodrodną wiarę w wewnętrzny mit, o czym doskonale pisze L. Kołakowski w Obecności mitu. Element emocjonalny w postaci obawy przed bóstwem oraz fascynacji jego doskonałością (jakkolwiek jest ono rozumiane) nierozłącznie wiąże się z życiem człowieka. Emocje po prostu mamy i nie da się bez nich żyć. Wykorzystywali to tyrani, którzy budując wokół siebie terror i kształtując postawę uwielbienia, przyznawali sobie przymioty boskie, jak władzę nad życiem i śmiercią.
Możemy wskazać trzy wady religijności. Po pierwsze nie wytwarza z natury rzeczy moralności, ale jakieś jej intuicyjne namiastki. Podstawowe obowiązki człowieka obejmują nie tyle dobre życie, co wypełnianie obowiązków rytualnych. Obrzędy, modlitwy, hymny nierzadko wyczerpują zestaw powinności, zwłaszcza w antycznych religiach. Życie codzienne w wielu kulturach religijnych nie ma większego znaczenia poza sprawami zaciągającymi nieczystość. W aspekcie religijnym nieraz trudno zidentyfikować dobro i zło, o czym jasno mówią hinduiści rozróżniający prawa i zasady według urodzenia w różnych stanach – warnach i kastach, czyli dźati. Moralność bywa bardzo surowa w okresie religijnym, ale jej źródłem jest raczej obyczaj i intuicja. Prawidłowość tę w mniejszym stopniu widzimy w dziś dostępnych wielkich religiach wyposażonych w nauczanie etyczne. Początki religijności w antyku były jednak właśnie takie, skupione na czci dla bóstwa, przy jednoczesnym pomijaniu kwestii społecznych.
Po drugie formy religijności, które najjaskrawiej dewastują moralność z uwagi na potrzeby rytuału, przeradzają się w systemy zbrodnicze, takie jak kulty azteckie stale wymagające ofiar z ludzi. Z kolei z historii znamy fenickie ołtarze, na których mordowano dzieci (Kartagina). W zbyt dosadnie rozumianej religii cel uświęca środki, a ofiary z ludzi bywają czymś wręcz wymaganym. Racja religijna jest najwyższa, stąd inne zasady muszą wobec niej ustępować. Niekiedy dawne religie przenika magia, a mordy rytualne występują w nich do dziś, np. wśród ludów Afryki. Takie zjawiska przytrafiają się po cichu i w Indiach, a nawet w Europie u satanistów.
Po trzecie bezpieczeństwo ładu państwowego to iluzja finityzmu – skończenia historii. Doskonale to widać w antycznym Egipcie i w Chinach, gdzie na tysiące lat zamrożono historię intelektualną i duchową, twierdząc, że osiągnięte porządki społeczne są doskonałe i niezmienne. Podobnie w Indiach religijna sankcja zaciążyła na petryfikacji systemu stanowego.
Stagnacja wynika z błędu uznania ładu społecznego za absolutny i własnego kraju za cały Kosmos. Wymaga to kulturowej izolacji, o którą było stosunkowo łatwo w czasach dawniejszych. Podobne losy miał krócej trwający europejski feudalizm oparty na specyficznie rozumianej sankcji religijnej dla porządku stanowego. Zmiany jednak następują, a wymusza je historia jako proces zdążania ludzkości do Stwórcy. Ahistoryczne systemy społeczne po kolei upadają w wyniku swojej ociężałości. Inne kultury rozwijają się szybciej, choćby były formalnie barbarzyńskie, i podbijają skostniałe społeczeństwa ahistoryczne, pozbawione wigoru i wewnętrznej siły.
W okresie religijnym obok typowej religii opartej na uległości wobec bogów trwał i postępował szamanizm i animizm w postaci gnozy, jogi, ezoteryzmu, okultyzmu. Moce duchów pociągały ludzi do ich odkrywania. W Indiach konkurencją wobec religii instytucjonalnej (braminizmu) stał się ezoteryzm tantryzmu bądź jogi. Były one daleko bardziej egalitarne i kształtowały życie duchowe, w którym wierny pozostawał aktywny i nie można go było postrzegać jako tylko widza działania kapłanów. W tamtym okresie często nawet nie rozróżniano magii i religii, np. w Mezopotamii to bogowie posiadali zaklęcia i ich moc. W Egipcie kapłani zawiadowali magią. U żydów religia i kabała funkcjonują do dziś nierozłącznie. Podobnie dzieje się w Indiach i Chinach, gdzie nie sposób rozdzielić tych sfer. W Europie dopiero sekularyzacja i rozwój nauk przyrodniczych pozwoliły zidentyfikować i wykluczyć magię i ezoteryzm z życia duchowego. Jeszcze w renesansie sfery te mieszały się ze sobą. Faktycznie było tak, że ludzie oficjalnie w okresie religijnym wierzyli w bogów, którzy jednak pozostawali dla nich zwykle niedostępni. Na co dzień korzystali więc z pomocy szamanów i znachorek (uzdrowicieli magicznych), wróżek, jasnowidzów i astrologów. Sfera magii w życiu codziennym i osobistym zastępowała zatem religie. Bywało, że okultyzm aktywnie atakował religie, np. w oświeceniu europejskim reformatorzy zabawiali się na czarnych mszach, po czym mordowali kapłanów oficjalnej religii. Podobnie podszyty okultyzmem był hitleryzm. W bolszewizmie można także odnaleźć źródła okultystyczne i satanistyczne (J. Stalin), a magia i jasnowidzenie przeżywały wręcz rozkwit w Rosji sowieckiej, gdzie tworzyło się dla niej instytuty i edukowało wojsko (np. Specnaz i jego „sistiema”, eksperymenty okultystyczne tajnych służb). W tym samym czasie zniszczono życie religijne.
Era religii trwa do dziś, bo religia i zapisane w niej uniżenie wobec wyższej istoty jest częścią człowieczeństwa. Wiara ludowa wymaga religii z jej czcią dla konkretnych osób boskich. Ta era trwa i nie ma znaczenia, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy to wypieramy. Znakomicie piszą o tym religioznawcy, np. M. Eliade. Wystarczy wspomnieć, że komunizm i nazizm były odmianami religii ze swoimi idolami na ścianach i ich kultem. Analogicznie wygląda kult pieniądza i ciała we współczesnym hedonizmie, co jest połączone z monopolizacją myślenia, usłużnymi mediami i sztuką. Życie religijne trwa czasem najsilniej właśnie u jego nominalnych wrogów wraz ze swoimi wadami, takimi jak: immoralizm, fundamentalny dogmatyzm i hekatomby ofiar z ludzi składanych na ołtarzu przewodniej idei.
2.3.Epoka mędrców
Około pół tysiąca lat przed Chrystusem w całym starym świecie powstał niezwykły ferment intelektualny. Zjawisko to miało miejsce po epoce monopolu władców i kapłanów na myślenie i władzę nad umysłami, po której przyszedł czas na etap oddolnego, egalitarnego elementu mędrców z ludu. Wybuch takich wystąpień, pojawiających się w podobnym okresie i niezależnie od siebie w wielu krajach, sprawia wrażenie jakiejś Boskiej interwencji. To ciekawe czasy, kiedy to stratyfikacja społeczna, silna już rola arystokracji i stanu kapłańskiego (lub szerzej duchownego jak u braminów) zostały przezwyciężone przez nowy model przewodników ducha, umysłów i sumień, jakim byli mędrcy. Zachodziła zatem silna demokratyzacja, przezwyciężająca warstwowy układ społeczeństwa w sferze władzy nad umysłami. Warto tu wymienić pewne zjawiska i postacie:
• u Greków krótko panował okres sofosów, w trakcie którego powstały piękne zabytki ich myśli w Delfach (kamienne tablice); po tym etapie przyszedł czas jońskich, italskich i helleńskich filozofów;
• w Chinach wystąpili mędrcy nazywający siebie synami niebios (tytuł ten wcześniej był zarezerwowany dla władców), którzy głosili nowe, własne nauki (szerzej pisze o tym E. Voegelin); byli oni nazywani mistrzami (-zi): Laozi, Kong Fuzi (in. Konfucjusz), Mozi;
• u Żydów takimi mędrcami byli rabini, nauczyciele (oczywiście nie w dzisiejszym znaczeniu rabinów – urzędników domu modlitwy, gdzie zastąpili stan kapłański); dawniej byli to ludzie obdarzani przez społeczność autorytetem z racji swojej niezwykłej wiedzy i charyzmy; nieco wcześniej sam Bóg powoływał swoich wysłanników (proroków), pozostających zawsze w silnej opozycji wobec rozpasanych władców i zepsutego ludu;
• w Indiach najbardziej znanym takim filozofem jest Budda, który de facto nie tworzył religii, ale filozofię; wpisuje się on w szerszy ruch leśnych ascetów i mędrców będących nieraz w opozycji do oficjalnego stanu bramińskiego; całe życie religijne pod wpływem zmagania z buddyzmem zmienia oblicze z kultu ofiarniczego wedyzmu na filozofię Wedanty;
• na wschodzie Persji Zaratustra głosił swoją szlachetną naukę (niektórzy datują jego życie na wcześniejszy okres).
Ta demokratyzacja władzy nad umysłami znalazła swoją kontynuację i zwieńczenie w krótkiej działalności skromnego rabbiego z Nazaretu, który nie bacząc na stratyfikacje społeczne (arystokratów, uczonych i kapłanów urzędowych) dotarł bezpośrednio do ludzi ze swoją nauką o miłości. Grunt pod to wydarzenie przygotowywany był przez setki lat.
2.4.Filozofia
Mit i poezja ery religijnej, przekaz emocjonalny i symboliczny są trudne, wymagają bowiem specyficznej dyspozycji odbiorcy. Z czasem ich siła przemiany człowieka zaciera się, znaczenia zostają zapomniane, symbole przestają być zrozumiałe, a emocje wygasają. Dzięki życiu religijnemu wyrastają ludzie, którzy szukają dla samych siebie bezpośredniego wglądu w ład świata. Ta sama tematyka (kim jestem, skąd pochodzę, dokąd zmierzać) znajduje wyraz w dyskusjach nad problemami podstawowymi, czasem utrwalanymi w formie dialogu oraz w uporządkowanym wykładzie i krótkich maksymach oraz przypowieściach.
W Grecji podkreśla się, że logos (filozofia) stanowi zaprzeczenie mythosu (mitu, religii). Nie jest to jednak w pełni prawda. Miejsce mitu kosmogonicznego religii zajmują nowe – jedynie w formie – rozważania o początku, pratworzywie i prazasadzie (arche). Łączy je podobna treść, czasem wręcz identyczna, ale różni forma ekspresji. Jednocześnie niektórzy filozofowie skłaniają się w stronę mistyczną, a ich nauczanie w istocie staje się teologią i przekazem czegoś na kształt objawienia, iluminacji. Pewne szkoły przypominają raczej bractwa religijne, np. pitagorejczycy. W Indiach i Chinach filozofie i teologie przenikają się w sposób nierozerwalny, a na gruncie takich filozofii jak buddyzm i taoizm, gdy rozpowszechniają się one wśród ludu, powstają normalne religie ze świątyniami, bóstwami, kapłanami i obrzędami. Filozofia zawsze jest przywiązana do wcześniejszej tradycji religijnej, co wyraźnie widać w Grecji i Indiach, gdzie starsze religijne paradygmaty (orfizm, Wedy) zyskują rozwinięcie w lokalnych filozofiach.
Niemniej filozofia wprowadza obok kontynuacji rozważań mitycznych czy wręcz własnej mitologii i teologii także nowe wartości w stosunku do religii, często jej przeciwstawne. Oto niektóre z takich założeń:
• filozofia ma zwykle charakter elitarny, nie jest dostępna i atrakcyjna dla każdego,
• religia uspołecznia, filozofia indywidualizuje,
• religia uczy pokory i posłuszeństwa, filozofia zaś zachęca do samodzielnego myślenia: eleaci prowokują paradoksami, Sokrates – pytaniami; filozofia jednocześnie zapoczątkowuje logikę – poszukuje definicji pojęć; szkoły filozofii uczą ludzi myśleć logicznie i krytycznie,
• filozofia jest też opisem świata materialnego, w niej kształtują się nauki przyrodnicze oraz matematyka,
• filozofia opracowała indywidualną moralność człowieka na podbudowie odkrycia indywidualnej duszy (w Chinach – natury),
• refleksja o duszy prowadzi do poglądu o równości ludzi i demokratyzacji myślenia.
Religie tracą z czasem siłę oddziaływania lub w ogóle nie powstają, np. filozofia w Chinach to jest stadium dominujące nad innymi formami życia duchowego. Konfucjanizm stał się oficjalną doktryną cesarską, posiadającą swoje obrzędy, choć w istocie nie był religią. W późnym Rzymie zaangażowanie religijne faktycznie zamarło, w to miejsce zaś rozpowszechniła się filozofia popularna jako mieszanka stoicyzmu i epikureizmu. Restytucja religijności w postaci bardziej indywidualnej to popularne kulty misteryjne. W Indiach życie świątynne religijne i filozofia występują obok siebie, osobno lub skumulowane. Nie ma między nimi większych napięć, a bogate myślicielstwo harmonijnie komponuje elementy jednego i drugiego.
Wolność, wręcz swawola intelektualna ery filozofii po połączeniu z klasyczną gnozą i elementami dowolnie mieszanych religii wytworzyła gnostycyzm i nowsze odmiany gnozy, co trwa aż do naszych czasów. Iluminizm właściwy gnozie, bezkrytyczna wiara w każde duchowe objawienie degeneruje zarówno religie, jak i filozofie, a nawet współczesne rozważania naukowe. Prymat mniemania nad sumienną pracą duchową i intelektualną prowadzi do upadku życia duchowego i umysłowego.
Gnoza w epoce filozofii wysubtelnia się także w gnozę filozoficzną. W Europie po średniowieczu zamiast rozwijać filozofię klasyczną, tworzono coraz to nowe twierdzenia filozofii zaprawionej gnostycką wiarą człowieka w samego siebie (szerzej o tym u E. Voegelina). W ten sposób zabito prawdziwą pierwotną filozofię opartą na kontemplacji świata. Wartość danej teorii ma wyznaczać skala jej zerwania z poprzednimi szkołami, jej „nowość”. Tak powstało kilkudziesięciu „wielkich filozofów”, którzy byli grabarzami prawdziwej filozofii i czcicielami własnych coraz dziwniejszych twierdzeń. Siedząc w platońskiej jaskini, nie szukali już światła, raczej rozkochali się w cieniach na ścianie, wręcz sami je rysowali. Ta gnoza filozoficzna wytworzyła jednak fragmentarycznie jakieś osiągnięcia w zakresie filozofii właściwej. Unaoczniła też, że jeden sposób wyrazu świata (nawet filozofia klasyczna) jest zbyt mało pojemny, aby przekazać wszystkie aspekty naszego zainteresowania tymże światem. Przypomina to, że umysł człowieka w jednym ujęciu nie ogarnia świata, a jedynie jakieś jego aspekty.
Filozofia grecka wytwarza logikę opartą na zasadzie niesprzeczności systemu twierdzeń. Uczy zbierać i porządkować wiedzę ludzką. Reprezentuje ona przede wszystkim pracę rozumu spekulującego nad naturą rzeczywistości. Filozofia to nieustanne stawianie pytań, czyli wątpienie w dotychczasową wiedzę. Jest też nieustannym przedstawianiem teorii opartych na domysłach i przypuszczeniach, które następnie poddawane są w wątpliwość – sprawdzane i weryfikowane. Wiara i wątpienie nieustannie zamieniają się miejscami. Na Zachodzie ostatecznie prowadzi to do przewagi wątpienia i sceptycznego podejścia do sił ludzkiego rozumu, na skutek czego powstaje postmodernizm i egzystencjalizm z właściwym sobie skupieniem na jednostce i odejściem od uniwersalizmu myślenia. Filozofia popełnia samobójstwo.
Opozycja filozofii wobec religii prowadzi do stopniowego unicestwienia życia religijnego, czasem fizycznego unicestwienia wiernych. Tak czynią rewolucjoniści „światopoglądu naukowego”, czyli bolszewizmu na całym globie. Ta wynikowa zatrata zarówno samej filozofii, jak i religii prowadzi do dzisiejszego stanu odwrócenia się globalnej kultury od spraw duchowych i intelektualnych. Żywa pozostaje już tylko technika z jej wynalazkami oraz gnoza (ezoteryzm, okultyzm) z typową dla niej użytecznością. Jedna i druga ma po prostu uprzyjemniać życie człowiekowi pozbawionemu już i duszy, i rozumu filozoficznego (kontemplatywnego). To smutny finał sporu filozofii z religią i samą sobą.
Epoka mędrców dała nam filozofię, której rozkwit to właściwie wieki VII–IV przed Chrystusem. Zasadnicze kierunki myślenia zachodniego pochodzą z tamtego czasu: idealizm (oderwanie myśli od materii), realizm (przeciwnie – ich związanie), sceptycyzm (niewiara poznawcza co do wiecznego wymiaru rzeczy) wzięty od buddystów, kynizm – naturalizm (kontestacja myślicielstwa i kultury w imię natury), wariabilizm (filozofia zmienności). Pokłosiem epoki mędrców i filozofii jest instytucja uniwersytetu, który chętnie odwołuje się do spuścizny Akademii nie tylko w sferze deklaracji, ale i faktycznie tworząc niezależny od władzy państwowej ośrodek myśli i władzy nad umysłami.
2.5.Epoka magii po epoce filozofii
Epoka filozofii trwała niedługo, po niej przyszedł regres. Modelowym filozofem w Grecji był Platon. W jego interpretacji filozofia służyła temu, aby czynić świat lepszym. Narzędziem tego była polityka, umożliwiająca urzeczywistnianie ideałów w życiu społecznym. Sam Platon jednak zraził się do polityki ateńskiej po zamordowaniu Sokratesa przez demokrację i zaszył się w Gaju Akademosa, aby tam kontemplować wieczność i uczyć młodych szlachetności. Dobre życie i rządzenie było narzędziem ucieleśniania odkryć filozofii. Nadzieje te okazały się jednak dość płonne, sam zasięg filozofii – niewielki, jej jakość – różna, a metody oparte na wieloletnim kształceniu – wyczerpujące i mało dostępne.
Po epoce filozofii nastał okres magii. Widać to u samych filozofów, którzy przechodzili na pozycje magiczne. Ostatnia szkoła filozofii greckiej, czyli neoplatonizm, bardzo szybko przyjęła zwyczaje szerzących się w świecie grecko-rzymskim kultów i stowarzyszeń rodem z Bliskiego Wschodu i Egiptu. Miejsce teorii zajęła teurgia, czyli obrzędy oczyszczające, zbliżone do magii. Królowała gnoza i jej pochodne. Bohaterem mitycznym tej epoki stał się Apoloniusz z Tiany, mag i filozof, cudotwórca, czarownik. Jest to postać przeciwstawiana nawet Jezusowi z Nazaretu. Przez ostatnie stulecia Imperium Romanum z jednej strony rozpowszechniano chrześcijaństwo, z drugiej zaś w większej mierze praktykowano kulty bliskowschodnie, gnostycyzm i ostatki filozofii zamienione w magię. Ta atmosfera duchowa udzieliła się tysiąc lat później ludziom renesansu, prowadząc do zrujnowania dorobku chrześcijańskiej epoki filozoficznej wieków poprzednich i zaczynając jej historię od nowa, w o wiele gorszym wydaniu.
Podobnie rzecz ma się w Chinach. Po okresie pierwotnym i mitycznym pojawili się filozofowie i mędrcy (epoka stu szkół). Epoka ta podobnie szybko się kończyła, a zjawiska alchemiczne wyparły kontemplację Tao. Magiczne drogi na skróty zapewniały wyżywienie szerokim masom ich znawców i łatwo wpisywały się zarówno w folklor, jak i w życie elit.
W Indiach po okresie mitycznym wedyjskim przyszedł etap wedanty, czyli filozofii Upaniszadów. Tutaj filozofia powiązana została z jogą, która ma prastare korzenie, pochodzi z wczesnego szamanizmu animistycznego, skierowanego na kontakt z mocami duchowymi. Życie filozoficzne i religijne oraz ezoteryczne przemieszały się do tego stopnia, że nie dało się ich rozróżnić. Brak pojęciowej separacji filozofii od religii to bardzo pierwotna, ale i pokojowa tradycja. Wymogiem jest to, że każda filozofia musi odwoływać się do autorytetu religijnego Wed (akceptować ustrój warn), inaczej jest traktowana jako nieprawomyślna, jak buddyzm i dźinizm. Szkoły pozornie ateistyczne w istocie mogą być ezoteryczne i znajdować różne wyjaśnienia swojej łączności z religią. Dopuszcza się najróżniejsze rozumienia bóstwa lub Absolutu, a czasem tworzy się synkretyczne hierarchie poziomów boskości i jej emanacji. W ten sposób myśl indyjska jest nierozłącznie religijna, ezoteryczna i filozoficzna, choć w wersji każdego nauczyciela te proporcje mogą być inne.
2.6.Gnoza, religia, filozofia, myśl egzystencjalna – fazy dojrzewania człowieka
(1)
Czytałem gdzieś w Internecie, że człowiek przechodzi w ramach dojrzewania przez fazy przeżyć metafizycznych:
• 0–6 lat – myślenie magiczne,
• 6–12 lat – myślenie mityczne,
• od 12 lat – myślenie racjonalne,
• u niektórych po 28 roku życia może się pojawić myślenie mądrościowe, egzystencjalne.
Taka też jest kolejność powstawania postaw metafizycznych.
(2)
Pierwsza jest faza magiczna i gnostycka. Świat ma charakter animistyczny. Wszystko ulega antropomorfizacji. Zwierzęta, rośliny i rzeczy mogą mieć jaźń, wolę, uczucia. Nie ma istotnych różnic między nimi a człowiekiem. Człowiek uczestniczy w wielkiej jedności świata. Jego wola może zmieniać rzeczy, sam zaś doznaje wpływów magicznych z zewnątrz. Działają moce magiczne, którymi da się zawiadywać poprzez rytuały, zaklęcia. Moc można przejmować przez odpowiednie zabiegi, a następnie ją przekazywać. Można ją też stracić, narażając się duchowym potęgom, duchom itp. Dzieci w tym wieku przeżywają wielką jedność w tu i teraz. Do trzeciego roku życia nie odczuwają bowiem czasu linearnego.
Wierzenia pierwotne często dotyczą mocy i uzyskiwania władzy nad tymi mocami, magii, wróżb, tańców, śpiewów i zabiegów ekstatycznych.
(3)
Druga faza dojrzewania duchowego to myślenie mityczne i religijne. Dziecko wierzy autorytetowi dorosłych i go nie kwestionuje. Odpowiednikiem rodziców są też bogowie, przed którymi ludzie stają jak dzieci. Jednych i drugich można prosić, przepraszać, przekonywać darami. Jest to podstawa religii. Pojawia się modlitwa i ofiara. Religiom towarzyszy silna władza i hierarchiczna struktura społeczna. Władca jako pośrednik między ludźmi i bogami (wcielenie boga, jego wybraniec itp.) doznaje czci o charakterze sakralnym.
W takim myśleniu jednostka nie ma znaczenia, chyba że jest uznawana za boga lub jego przedstawiciela. Liczy się jedynie kolektyw. Ludzie muszą się podporządkować woli bogów, często przekazywanej jako prawo nadane wspólnocie. Człowiek jest tylko jednostką w większej masie, zupełnie zależnej od boskiego rodzica i sakralnej władzy. Podkreśla się legalizm jako podległość autorytetowi.
(4)
Z wiekiem pojawia się faza myślenia racjonalnego. Oznacza ona zdolność samodzielnego myślenia. Związana jest z odrzuceniem autorytetów. Wyraża się kontestacją przyjętych wcześniej idei i usiłowaniem wypracowania własnego punktu widzenia. Podważa się sensowność wcześniej akceptowanych reguł. W miejsce kolektywizmu pojawia się indywidualizm. Szacunek dla jednostki wytworzył demokrację. Z tej fazy wyrosła filozofia kwestionująca religie. Poszukuje się prawdy na własną rękę. Naturalne jest dialogowanie z podobnymi sobie. Czci się rozum i naturę, a stroni od sił nadprzyrodzonych. Samodzielność obserwacji świata prowadzi do naturalizmu. Ten zaś może wygenerować filozofię natury lub po prostu materializm. Może też przyjąć postać wierzeń odwołujących się do natury, takich jak taoizm czy stoicyzm, ale również szamanizm ubrany w postać racjonalno-naturalistyczną.
(5)
Niewielu dorasta do fazy myślenia mądrościowego. Związana jest ona z odkryciem względnej wartości każdego rodzaju myślenia i poznania. Pojawia się w niej pokora wobec tajemnicy istnienia, życia, wszechrzeczy. Sokrates badał świat i wreszcie doszedł do przekonania, że nie jest go w stanie poznać ani w pełni adekwatnie opowiedzieć. W takiej sytuacji najlepiej zacząć od dobrego poznania siebie samego. Nad życiem zawisa nieuchronność śmierci i przemijania. To popycha do poszukiwania głębokiego sensu dla trudnego i tragicznego w swojej przemijalności życia. Ukojenie przynosi mądrość.
Pokora otwiera nas na perspektywę miłości, niesienia pomocy, wybawienia. Religijność odnajduje perspektywę zbawienia i zjednoczenia w miejsce surowości legalizmu. Poszukuje się znowu braterstwa ludzi i uniwersalnej podstawy dla świata i ludzi. Ciekawe staje się odkrywanie mistycznej, wspólnej duchowej głębi, pozwalającej przezwyciężyć obciążenie przemijającym codziennym życiem.
Religia miłości poszukuje mistycznego zjednoczenia. Odrębność osobowa okazuje się także bolesną samotnością poszukującą przezwyciężenia tego brzemienia.
Nawet Chrystus zaczął nauczanie w wieku około 30 lat, a Jego przesłanie dodaje zasadę jednoczącej miłości do legalnego oraz filozoficznego nauczania (obecnego po trosze w późnych księgach mądrościowych Biblii), które nie zostało przez Niego odrzucone, ale dopełnione.
(6)
Od siebie mogę dodać, że wszystko to poprzedzone jest życiem płodowym, kiedy człowiek jest w pełni zdany na matkę i nic od niego nie zależy. Cieszy się tym, że jest częścią kogoś większego i w tym stanie przeżywa pełnię miłości, pełnię bycia kochanym. Mam wrażenie, że wielu ludzi nigdy z tej fazy nie wyrasta, żyjąc bezrefleksyjnie i bezmyślnie. Nie doświadczają żadnej z późniejszych faz religijności, po prostu wsysają to, co im się napatoczy.
(7)
Człowiek najchętniej wraca do wcześniejszych faz życia, wtedy czuje się bezpieczniej. Jako dziecko rodziców czy jako część mamy byliśmy przecież szczęśliwsi i spokojniejsi. Dobra wiara pozwala na kontemplację tych rzeczywistości na poziomie metafizycznym – w Bogu. W ten sposób przekraczamy własną dorosłość i samodzielność, oddajemy się na powrót w ręce Wielkiego Rodzica lub wracamy na Jego łono. To nas uszczęśliwia i poddaje czułej opiece.
2.7.Materializm
Także bezbożny materializm jest kierunkiem stale obecnym w życiu duchowym. W Europie pojawił się po renesansie. Dalsze wysiłki filozoficzne Starego Kontynentu to rozwinięcie tego kierunku w empiryzmie, scjentyzmie, filozofii analitycznej oraz filozofii języka w Anglii, w oświeceniowej myśli francuskiej, później pozytywizmie i neopozytywizmie oraz utylitaryzmie i pragmatyzmie amerykańskim. Reakcją na empiryzmy był z kolei idealizm jako próba powrotu do metafizyki w filozofii w postaci idealizmu niemieckiego z I. Kantem i G. Heglem. Starania te jednak zostały sprowadzone do filozoficznej gnozy jako środka nie tyle poprawy świata, co jego samozbawienia, a więc koncepcji quasi-religijnych. Taki wymiar miały dwa zwalczające się heglizmy marksizmu i hitleryzmu. Podobnie nurt empirystyczny de facto ubóstwił człowieka. W tym jednym oba te nurty są zgodne. W tle potężniał ezoteryzm masoński, który na zewnątrz głosił empiryzm, w praktyce zaś był sektą. Wiek XIX to okres dochodzenia do władzy antyreligijnych rządów oświeceniowych (ateistycznych i oświeconego absolutyzmu), a w szczególny sposób wzrostu dyktatur masońskich. Historię i Absolut uprzedmiotowiono i uczyniono narzędziami ludzkich aspiracji. Ostateczny upadek religijności i zdrowej filozofii opartej na kontemplacji spraw wiecznych przyniosły kierunki psychologizujące (np. Z. Freud), sprowadzające doświadczenie wewnętrzne człowieka do wymiaru emocjonalnego, a celem życia czyniące dobrostan psychiczny. Redukują one człowieka do maszyny emocjonalnej, a jednocześnie afirmują go jako ostateczną rzeczywistość i wartość.
2.8.Synteza współczesna
Religia, filozofia, gnoza – rozróżnienie tych postaw nastąpiło niedawno. Jeszcze 500 lat temu nie odróżniano precyzyjnie zabiegów magicznych od naukowych oraz religijnych. Ten podział umożliwia nam analizę każdej kultury duchowej na świecie pod kątem występujących w niej elementów z tych sfer ludzkiej aktywności metafizycznej.
Wszystkie te drogi zawierały historycznie elementy Boże i demoniczne. Jest tak zresztą do dzisiaj.
Droga religijna była skażona złymi obrzędami potępianymi w Starym Testamencie, takimi jak ofiary z dzieci, nierząd sakralny, amoralność. Drugą jej słabą stroną stała się obecność pośrednika, kapłana, co niezwykle często wypiera potrzebę obecności samego Boga. To sprowadza religię do towarzystwa ludzkiego i pustego ceremonializmu. Tworzy wojownicze grupy skłonne do walki z innymi religiami. Nierzadko też przeradza się w kult człowieka: władcy, kapłana, guru itp.
Filozofia obok myśli szlachetnych zawiera równie wiele myśli potwornych, dotyczy to chyba każdego jej systemu. Doprowadziła Zachód do samozniszczenia fizycznego w dwu wojnach światowych, a później do samobójstwa duchowego materializmu.
Gnoza w swoim szlachetnym ujęciu to doskonalenie się duchowe człowieka w oparciu o natchnienia Boże obecne w duszy. Jest skażona magią, pragnieniem osobistej mocy i władzy, a także samoubóstwieniem człowieka niezważającego na Boga.
Obecnie w kulturze globalnej ma miejsce wielka synteza złych elementów wszystkich tych kierunków. Religia współczesności łączy zaufanie ludziom zamiast Bogu, chore zwodnicze myślicielstwo oraz popularyzację okultyzmu. Sprzyja temu otwarcie się ludzi na głosy duchów traktowanych jako przewodnicy i na spirytyzm.
Synteza zła kojarzona jest z wystąpieniem Antychrysta, który połączy hasła uczoności (filozofii), magii oraz religii – odbierać będzie kult boski:
„Bo najpierw musi dojść do odstępstwa i objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, przeciwnik, wynoszący się ponad wszystko, co nazwane jest Bogiem lub odbiera cześć Boską. Zasiądzie on nawet w świątyni Boga, dowodząc, że sam jest Bogiem. Czy nie pamiętacie, że wam mówiłem o tym, przebywając jeszcze z wami? Wiecie przecież o tej przeszkodzie, która nie pozwala mu działać, aż czas jego nadejdzie. Nieprawość już potajemnie rozwija swoją działalność, najpierw jednak musi ustąpić ten, który ją powstrzymuje. Wtedy wystąpi jawnie ów gwałciciel prawa, ale Pan Jezus powali go tchnieniem ust swoich, zniszczy go w chwili swego przyjścia. Działalności jego towarzyszyć będą za sprawą Szatana cuda kłamliwe, znaki i dziwy. Tych, którzy nie umiłowali prawdy mającej ich zbawić, zwiedzie wszelkimi pokusami zła ku ich zgubie. Bóg dopuści, że omamieni błędem wciągnięci zostaną w sidła i dadzą wiarę kłamstwu. Tak wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz upodobali sobie zło, zostaną potępieni” (2 Tes 2, 3–12).
Możliwa jest jednak i synteza dobra: kultu religijnego Boga, mądrości osadzonej w pokorze wobec praw Wszechświata i duchowego doskonalenia siebie na podstawie głosu Boga w duszy. Dzisiejsi ludzie stają przed radykalnym wyborem jednej z tych dróg. Nikt nie pozostanie wobec nich obojętny. Tłumy niestety wybiorą tę pierwszą. Pozostanie w drugiej wymagać będzie dużej pracy duchowej, wielkiej modlitwy i zawierzenia.
