CZĘŚĆ I · ROZDZIAŁ 03

Europa i Azja

KONRAD TOMASZ

Ty zaś napełniasz radością podwoje Zachodu i Wschodu

(Ps 65, 9)

1. Historia kontaktów

(1)

Mówiąc o spotkaniu różnych dróg poznania Boga, różnych dróg duchowych i odmian mistyki, odruchowo patrzymy w stronę Azji i tego, jak jej religijne kultury promieniują na cały świat. Warto zatem prześledzić historię naszych kontaktów z tymi obszarami i związane z nimi perspektywy.

(2)

Mimo rozproszenia rodzaju ludzkiego ze względu na języki, skłócenia się ludzi i wojen, w prehistorii i antyku granice nie hamowały komunikacji w dzisiejszy sposób. Ludy i kultury mieszały się i przenikały. Biorąc pod uwagę Stary Świat, to musimy zauważyć, że ma on w swoim centrum Morze Śródziemne oraz takie krainy jak: Anatolia i Jonia, Syria, Grecja, Fenicja – tutaj spotykały się wpływy, ludy i idee, a umysły chłonęły różne koncepcje ze wszystkich stron świata. Towary i wędrowcy przemierzali lądy i morza czasem aż po Japonię, krańce Indii i wybrzeża Afryki (morzem), po Brytanię, gdzie wydobywano cynę, a później po Skandynawię (wszędobylscy wikingowie). Trwały też nieustanne podboje, grabieże i łupiestwo. Budowano faktorie handlowe, z czasem kolonie. Ludy przelewały się, mieszały, a świat przypominał bardziej drobną mozaikę kultur niż te wielkie plamy, jakie znamy z dzisiejszych map. Czasem co wieś lub miasto można było spotkać inny lud, język, kulturę, mentalność, które jednak pozostawały ze sobą w ciągłej komunikacji, utrzymywały zależności handlowe i uczyły się od siebie nawzajem. Już pierwsze kultury i cywilizacje ze sobą się kontaktowały, np. w epoce kamiennej krzemień pasiasty z Polski eksportowany był nawet na 3000 km. Funkcjonował szlak jedwabny, prowadzący pasem stepów euroazjatyckich, a także szlaki bursztynowe z północy, inne zaś wiodące do Afryki.

(3)

Dla Greków Indie były krainą legendarną, mieli o nich na tyle informacji, aby wytworzyć sobie nieco bajkowy obraz tego kraju. Wiedzieli, że leśni asceci indyjscy wypracowują nieznane w Europie koncepcje światopoglądowe. Wraz z podbojami Aleksandra obszar helleński rozciągał się aż do Indii, gdzie przez jakiś czas funkcjonowało państwo rządzone przez Greków. Indyjskie, w tym buddyjskie, koncepcje były rozważane przez nieliczne jednostki w świecie greckim dzięki komunikacji, co prawda na niewielką skalę, między tymi regionami. W Aleksandrii gromadzono dorobek intelektualny z całego świata, także wiadomości o myśli indyjskiej. Wpływy te odbiły się na teoriach przykładowo Pirrona (sceptycyzm), i Maniego (manicheizm). Poza tym pewne zjawiska intelektualne były do siebie podobne, chociażby myśl atomistyczna, wariabilizm Heraklita i koncepcji chińskich, a także orficka wiara w wędrówkę dusz i potrzebę ascetycznego trybu życia (kontynuowana przez Pitagorasa i Platona) z wierzeniami indyjskimi. Obecnie powstaje cała literatura porównawcza poświęcona zależnościom między myślą Zachodu i Azji.

(4)

Później Indie przez kilkaset lat doświadczały podbojów muzułmańskich. Spuścizną po tym okresie są separacja Pakistanu i niemała mniejszość muzułmańska w Indiach. Goa rządzone było od XVI w. przez Portugalczyków. Kolejny ważny okres to ekspansja Brytyjczyków, którzy w połowie XIX w. uczynili z Indii swoją kolonię. Spowodowało to zarówno westernizację Indii, jak i orientalizację Europejczyków. Neohinduiści tamtego czasu, inspirowani przykładowo naukami Ramakryszny, modernizowali swoje nauczanie i wprowadzali do niego elementy chrześcijańskie, dzięki czemu nauka przybrała lekko humanitarny odcień. Indusi, zostawszy obywatelami Imperium Brytyjskiego, podróżowali po całym świecie i szerzyli z misjonarskim zacięciem tak całe swoje religie (a jest ich w Indiach wiele), jak i ich elementy, np. jogę, tantrę i ich pochodne praktyki. Właśnie ezoteryzm i okultyzm indyjski stały się „wehikułami”, które transportują kulturę Indii do ludzi Zachodu. Żywe, ale i starożytne jednocześnie tradycje jogiczne oraz tantryczne szybko opanowały „rynek” metafizyczny. Indusi są niezwykle dumni ze swojej liczącej wiele tysięcy lat tradycji kulturowej, przez co bardzo chętnie dokonali jej uniwersalizacji, choć wcześniej była to tradycja ściśle związana z Indiami i ludźmi urodzonymi w tej kulturze. Nie było to trudne, bo Indie to bardziej kontynent niż kraj, zawsze wyraźnie zróżnicowany wewnętrznie, co ułatwia zbliżenie z innymi kulturami, gdyż już od dawna rozwija się tam tradycja tolerancyjna i inkluzywna.

Na Zachodzie dawne praktyki pogańskie nigdy zupełnie nie wygasły, przejawiając się czy to w postaci znachorek kultywujących po wsiach praktyki szamańskie, czy to jako tajne stowarzyszenia i sekty ukrywające się przed chrześcijańską większością. Import hinduizmu następuje w ramach najróżniejszych tradycji, ale główne nurty związane są ze zjawiskami:

• jogi będącej ezoteryzmem indyjskim, przekazywanej zwłaszcza ostatnio jako dyscyplina gimnastyczna,

• ruchów bhaktów,

• filozofii monistycznej Adwaity.

Wynikowo powstawały najróżniejsze nauki eklektycznie łączące elementy wschodnie i zachodnie. Dawniej były to przykładowo teozofia i antropozofia, a dziś ruch Nowej Ery.

Współczesne Indie podlegają kolejnym przemianom, przebiegają tam procesy westernizacji i ateizacji życia. Do tego dochodzą starcia hinduistów z mniejszością muzułmańską. Na tym tle widać radykalizację fundamentalizmu hinduistycznego (hindutwa). Ponadto spory kulturowe stają się coraz bardziej brutalne. Z kolei tereny Pakistanu cechuje jeszcze boleśniejszy fundamentalizm islamski.

(5)

Romowie stanowią dziś element najsilniej łączący Zachód z Indiami. Są to, jak czytałem, Hindusi z kasty wędrownych tancerzy i muzyków. Uważa się, że zostali zaproszeni do Persji przez jednego z tamtejszych władców, aby umilić życie jego poddanych, a później powędrowali do Europy. Do czasów obecnych przechowali swój język, kulturę i odrębność rodem z dawnych Indii. Jako dalitowie (pariasi) utrzymali nawet poczucie życia poza społeczeństwem. Od kilku wieków w Europie funkcjonuje więc społeczność indyjska.

(6)

Kontakty Europy i Chin niemal nie istniały. Pomostem między nimi były jednak podboje mongolskie. To dzięki nim przekazano przykładowo wynalazek prochu. Za sprawą wieloletniej wyprawy Marco Polo przywieziono do Europy nie tylko makaron, ale i wiele wiadomości. Chiny były krainą drogocennego jedwabiu, który sprowadzano przez stulecia. Właściwe spotkanie Chin z Europejczykami odbyło się dopiero w XIX w. w związku z europejską kolonizacją. Kraj ten od stuleci podbijany był i rządzony najpierw przez Mongołów, później Mandżurów. Chińczycy znosili w tym czasie wiele poniżeń. Czara goryczy przelała się za sprawą arogancji Europejczyków nastawionych na eksploatację ekonomiczną Chin. Toczyły się wojny opiumowe, a później wybuchło powstanie bokserów. Wiek XX przyniósł straszną okupację japońską, a po niej trwające do dziś rządy Partii Komunistycznej. Niezależność zachował jedynie Tajwan, gdzie schronił się Czang Kaj-szek, który był, co ciekawe, chrześcijaninem. Właściwie dopiero dziś Chiny odzyskały swoją dawną świetność. Niestety, w kraju tym nadal trwa silna akcja skierowana przeciw chrześcijaństwu, które i tak niezwykle się tam rozrasta. Z wolna Chiny stają się krajem o największej liczbie chrześcijan na świecie.

Kontakty kulturowe i religijne Zachodu z Chinami mają bardzo złożony charakter. Myśl chińska budzi ogromny podziw na Zachodzie, a Daodejing to druga po Biblii najczęściej drukowana książka. Klasyczna literatura chińska nie jest jednak dostępna poza kilkoma pozycjami. Właściwie w Europie jedynie wybitni eksperci są w stanie ją studiować. W Chinach z kolei trwa westernizacja, a styl życia coraz zamożniejszych Chińczyków zbliża się do pustej i materialistycznej kultury globalnej.

Ruch Nowej Ery na Zachodzie chętnie czerpie z dostępnych tradycji ezoteryzmu chińskiego. Wielkie wpływy posiada także buddyzm Chan, w Japonii nazywany Zen, którego chętnie uczą się ludzie z Zachodu. Powierzchowny kontakt z chińską kulturą zapewnia kung-fu rozpropagowane przez Bruce’a Lee. Niemal wszędzie można znaleźć zajęcia tai-chi i qigong.

(7)

W obecnych czasach ludzie z Zachodu z szacunkiem spoglądają na znacznie starsze kultury niż ich własna. Europa jest przecież z jednej strony bardzo młoda. Jej dzisiejsze oblicze stworzyli barbarzyńcy, którzy zniszczyli Imperium Rzymskie. Niegdyś rozwój kultury greckiej zahamował podbój Rzymian niezbyt zainteresowanych nauką. Później barbarzyńcy rozbili Imperium. Doszło do przerwania procesu cywilizacyjnego. Z drugiej strony nowe kultury Europy sięgały pamięcią ku historii i wyrosły na podbudowie myśli greckiej oraz rzymskiego umiłowania prawa. Patrząc w ten sposób, musimy przyjąć, że jesteśmy sukcesorami i badaczami także innych kultur basenu Morza Śródziemnego, niegdyś zjednoczonych w świecie hellenistycznym i rzymskim: egipskiej, mezopotamskich, izraelskiej, syryjskiej i innych bliskowschodnich.

Azja i Europa to co prawda podział dość umowny, ale niemal od zawsze rozumiany. Obszary te nie miały do siebie daleko. Europa zawsze interesowała się Azją. Jezus z Nazaretu, Mahomet, Budda, Siankara, Ramanudża, Laozi, Konfucjusz – wszyscy byli Azjatami. Co takiego jest w Azji, że wszystko tam się zaczyna?

Europa i Azja… W eposie będącym świętą księgą Greków, w Iliadzie, walczyły kiedyś o serce pięknej Heleny, a może całej Hellady. Argumenty Europy były i są proste: szczere serce, miecz i ogień. Azja i Parys miały blichtr, wyrafinowanie i zepsucie. Ostatecznie Helena wróciła do Sparty, gdzie wiodło się życie proste

łupieżcze. W końcu były to czasy, gdy Grecy przypominali stylem życia późniejszych o dwa tysiące lat wikingów. Kto dziś jest Heleną? Może to cały świat? Jest to tym ciekawsze, że sama Europa w micie greckim była królewną fenicką, czyli Azjatką, i miała wiele wspólnego z pewnym bykiem – zwierzęta te zaś to bogowie małoazjatyccy, znani też pod postacią „złotego cielca”. Myśl grecka powstawała w Azji – Milet i Efez jako kolebki filozofii były w Jonii. Tak to się wszystko przeplata jak węże w kaduceuszu, który przybył z Małej Azji, a jest popularnym od tysięcy lat symbolem w Europie.

Jezus Chrystus był Azjatą. Podobnie Azjatą był Heraklit, którego koncepcja Logosu, tak podobna do chińskiego Tao, została użyta w Ewangelii Janowej do teologicznego przedstawienia Drugiej Osoby Trójcy Świętej. Pierwsi filozofowie greccy mieszkali w Azji w koloniach, gdzie grecka kultura przetrwała wieki ciemne związane z podbojem Grecji właściwej przez Dorów. Azja i Europa są w istocie jednym lądem, a ich związki od początku pozostają złożone. Iliada Homera, fundament kultury Europy, opowiada o spotkaniu młodej Europy Achajów z prastarą Azją Troi. Niewiele się zmieniło od tamtych czasów: Azja jest stara, spokojna, zachowawcza, Europa – zawsze nowa, odkrywcza, ruchliwa.

(8)

Azja dziś potrzebuje Chrystusa, nie ma innej drogi do odrodzenia rodzaju ludzkiego jak Ewangelia. Europa przyjęła oficjalnie religię chrześcijańską, ale zachowała swój barbarzyński sposób życia. Ewangelia uwolniła ludzką kreatywność, gdyż odczarowała świat materii i uzdolniła ludzi do jego eksploracji. Dała też determinację do coraz lepszego życia mimo przeciwności losu. Ukazała ludzi jako równych sobie, co poskutkowało demokracją. Miłość do prawdy stworzyła naukę i technikę oraz popchnęła do powszechności szkolnictwa. Zniknęły czary, zabobonne lęki i przesądy. Wreszcie zasada wzajemnej miłości przyczyniła się do rozwoju opieki społecznej, co każdemu człowiekowi ułatwia regenerację życiową pomimo licznych kryzysów, jakich doświadcza.

Niestety pierwotne barbarzyństwo europejskie coraz bardziej wypiera dar Boży w postaci wiary chrześcijańskiej w kulturze Zachodu. Wśród Europejczyków i Amerykanów zamierają własne filozofie, które pośrednio doprowadziły do hekatomby II wojny światowej. Długoletnie kampanie wolnomyślicieli i wolnomularzy przejmujących rządy w wielu krajach obszaru atlantyckiego, wcześniejsze rozdrobnienie protestanckie oraz oświecony absolutyzm – wszystko to spowodowało wynikowo w XIX w. upadek życia duchowego chrześcijan. Zachód stał się duchową pustynią, gdzie jednocześnie odrodziły się, jak zwykle w takich upadłych epokach, magia, ezoteryzm, sekty i tajne stowarzyszenia. Propozycja indyjskiego i chińskiego ezoteryzmu trafiła w tamtym okresie na doskonale przy gotowany grunt.

Zachód zachował użyteczne owoce Ewangelii, ale zniszczył wiarę w nią samą. Dzisiejszy Zachód jest silnie antychrześcijański. Pokazuje to, że ta religia nie jest powiązana z Europą. Może być to dla nas zaskakujące, zwłaszcza kiedy zrozumiemy, że stanowi dar od Boga dla całego świata. Dziś to właśnie inne kontynenty zawstydzają Europejczyków swoją wiarą i poświęceniem, składając świadectwo wierności Chrystusowi nawet za cenę życia. Co roku na świecie sto tysięcy ludzi ginie z powodu wiary w Jezusa, ale nie tłumi to postępów ewangelizacji, przeciwnie – przydaje im mocy. Europa marnuje obecnie dar wiary chrześcijańskiej i cofa się do prymitywnej barbarii. To otwiera przed Azją perspektywę budowy chrześcijaństwa wiernego nauczaniu Chrystusa, ale sformułowanego przy użyciu własnych pojęć.

Azja stanowi ostatni ląd do ewangelizacji. Z punktu widzenia chrześcijan, Indie to jakby państwo babilońskie lub egipskie, które przetrwało do dziś. To powrót do sytuacji z antyku, do zderzenia z potężnymi intelektualnie i duchowo tradycjami starożytnymi. Chrześcijanie doznają szoku, gdy okazuje się, że nasza kultura w wyniku postępującej barbarii nie posiada już tak ważnych własnych propozycji jak mistyczna filozofia lub życie duchowe.

Z tego też względu Azja staje się nadzieją dla chrystianizmu i szansą na odrodzenie naturalnej etyki, pierwotnych poszukiwań filozoficzno-duchowych oraz niewymuszonej, naturalnej ascezy, a także pewnej szlachetności życia i postaw. Niegdyś w Grecji wszystko to oznaczał termin „filozofia”. Do dziś to właśnie Azja jako ostatnia przechowuje taką postawę. Indie to także subkontynent, gdzie niezwykle żywa jest naturalna pobożność.

2. Ochrzcić myśl Dalekiego Wschodu

(1)

W encyklice Fides et Ratio papież Jan Paweł II napisał:

„Nasze pokolenie staje wobec podobnych problemów, jakim musiał sprostać Kościół pierwszych wieków.

Myślę tu przede wszystkim o krajach Wschodu, niezwykle bogatych w bardzo dawne tradycje religijne i filozoficzne. Szczególne miejsce wśród nich zajmują Indie. Z wielką duchową energią myśl hinduska poszukuje doświadczenia, które wyzwalając człowieka z ograniczeń czasu i przestrzeni, miałoby wartość absolutną. W dynamice tych dążeń do wyzwolenia osadzone są wielkie systemy metafizyczne.

Zadaniem dzisiejszych chrześcijan, zwłaszcza w Indiach, jest wydobycie z tego bogatego dziedzictwa elementów zgodnych z ich wiarą, aby mogły one wzbogacić myśl chrześcijańską. W tym procesie rozeznania, inspirowanego przez soborową deklarację Nostra aetate, winni kierować się określonymi kryteriami. Pierwsze z nich to kryterium uniwersalizmu ludzkiego ducha, którego podstawowe dążenia można odnaleźć w niezmienionej postaci w najbardziej różnorodnych kulturach. Kryterium drugie, wynikające z pierwszego, jest następujące: kiedy Kościół styka się po raz pierwszy z wielkimi kulturami, nie może wyrzec się tego, co zyskał dzięki inkulturacji w myśli grecko-łacińskiej. Odrzucając to dziedzictwo, sprzeciwiłby się opatrznościowemu zamysłowi Boga, który wiedzie swój Kościół po drogach czasu i historii. To kryterium zresztą obowiązuje Kościół każdej epoki, także Kościół jutra, który będzie bogatszy o to, co zyska dzięki dzisiejszym kontaktom z kulturami wschodnimi, i z tego dziedzictwa zaczerpnie nowe wskazania, aby nawiązać owocny dialog z kulturami, jakie ludzkość zdoła wytworzyć i rozwinąć w swojej wędrówce ku przyszłości. Po trzecie wreszcie, należy zważać, aby nie mylić słusznej troski o zachowanie specyfiki i oryginalności myśli hinduskiej z poglądem, że dana tradycja kulturowa powinna pozostać zamknięta w swojej odrębności i umacniać się przez opozycję wobec innych tradycji, co byłoby przeciwstawne samej naturze ludzkiego ducha.

Wszystko, co powiedzieliśmy o Indiach, dotyczy także dziedzictwa wielkich kultur Chin, Japonii i innych krajów Azji, a także dorobku tradycyjnych kultur Afryki, rozpowszechnianych głównie drogą przekazu ustnego”.

(2)

Bóg wchodzi nawet przez pozornie zamknięte drzwi danej kultury, szczególnie wtedy, gdy już w niej jest. Trzeba starannie odnajdywać Boga w Indiach, który już tam przebywa w zasianych przez Ducha Świętego ziarnach wiary.

(3)

Są trzy drogi, którymi Pan Bóg dociera do ludzkich umysłów. Pierwsza to objawienie kosmiczne, druga – historyczne, trzecia to obietnica Jezusa Chrystusa. Kultury, które nie przyjęły jeszcze Dobrej Nowiny, potrafią wiele powiedzieć o Bogu i świecie dzięki działaniu objawienia kosmicznego.

Naturalne kultury duchowe to praeparatio evangelica. Wiele elementów wierzeń przedchrześcijańskich zostało już włączonych do teologii chrześcijańskiej.

(4)

To, co postulują niechrześcijanie, chrześcijaństwo może zrealizować. Gdy nauczają o pokoju, przyjaźni, wszystko to staje się realne w Chrystusie. To On wypełnił pragnienia świata i jest celem poszukiwań duchowych, jakie prowadzono przez millenia. Chrystus stanowi też logiczne uzasadnienie wszelkiego dobra, intuicyjnie przeczuwanego w dziesiątkach kultur. On bowiem nadaje każdemu prawdziwemu dobru sens, czyni je zrozumiałym. Na Niego czekały i czekają ludy, wszyscy ludzie dobrzy i dobra spragnieni. Co inne religie i filozofie obiecują, Chrystus ofiaruje. Wielu głosi pokój, ale tylko gdy przyjmiesz prawdę Ewangelii, faktycznie możesz go osiągnąć. Podobnie z miłością, prawdą, prawością. Mity czekały na Tego, w którym przedmiot pragnień stał się rzeczywistością (J. Ratzinger, Jezus z Nazaretu). Spotkanie naturalnego oczekiwania z Chrystusowym wypełnieniem to cel historii objawienia.

(5)

Chrześcijanie wiele się uczyli od neoplatoników. Najszlachetniejsza postać tej wiary, niemal się wstydząca, że wciąż przebywa w ciele, a do tego bardzo uduchowiona była obecna u ojców Kościoła. Szczególnie ważną rolę odgrywała w myśli Augustyna i Dionizego Areopagity, dając wielki impuls do filozofii Boga w chrześcijaństwie. Dzięki ascetycznej obyczajowości przyczyniła się do rozwoju mistyki.

Myśl Plotyna była bardzo bliska hinduizmowi. Jedno – Brahman generuje coraz niższe emanacje, z których ostatnią stanowi materia. Świat materialny nie jest zły, ale brak mu boskiego dobra, dlatego staje się zwodniczą siłą dla ludzkiego umysłu. Przezwyciężając materializm ascezą, mamy szansę wznosić się ku Jednemu. To ostatnie zdanie może równie dobrze wygłosić hinduista, neoplatonik i chrześcijanin. I nie jest to przypadek. Paradoksalnie, gdy dziś na Zachodzie odkrywamy hinduistyczną filozofię Boga, poznajemy własne filozoficzne początki i wczesne inspiracje. Czas zatacza koło i znowu spotykamy te same cuda myśli filozoficznej.

(6)

Obecnie trwa tryumfalny pochód Nowej Ery przez kulturę globalną. Jest to pochodna motywów hinduistycznych przystosowana do wygodnego i pozbawionego wysiłku trybu życia współczesnych znudzonych ludzi z Zachodu. Ekspansja wypaczonych idei hinduskich daje katastrofalne skutki zarówno dla Zachodu, jak i dla Indii. Zachód wyrzeka się swojej chrześcijańskiej tożsamości i grzęźnie w bezkształcie dziwnych mieszanin międzykulturowych. Indie z kolei nie otrzymują Dobrej Nowiny, bo pomału nie ma kto jej tam zanieść, tak silnie podupada chrześcijaństwo. Nowa Era to program ideowy wyparcia chrześcijaństwa (tzw. ery ryb) przez reaktywowany, uproszczony ezoteryzm i okultyzm. To powrót do biblijnej Babilonii, gdzie kwitła astrologia, politeizm, brak szacunku dla osoby ludzkiej, magia i amoralność w religii.

(7)

Elementy dowolnie wyjęte z wiary hinduskiej, buddyjskiej i taoistycznej opanowały zbiorową świadomość ludzi na całym globie. Dla mnie jako Polaka są one bezpośrednio dostępne jako orientalizm obecny u wielu otaczających mnie osób. W tym znaczeniu orientalizm to przekonanie, że prawda mistyczna pochodzi tylko z Dalekiego Wschodu i pochodnych szkół. To, co w Polsce jest głoszone przez orientalistów, w samych Indiach stanowi jedynie część religii albo coś do niej zbliżonego. Zachodni orientaliści nierzadko przekręcają oryginalne nauczanie indyjskie, buddyjskie bądź taoistyczne, aby je dopasować dla swojej wygody. Mnie jest trudno odróżnić jedno od drugiego, szczególnie biorąc pod uwagę wielość i złożoność tradycji i szkół religii azjatyckich. Nie próbuję tego nawet zrobić, po prostu przyjmuję taki przekaz, jaki faktycznie jest mi dostępny.

Wielka liczba ludzi także w Europie dopuszcza wiarę w reinkarnację. Wciąż popularne są astrologia i horoskopy, poszukuje się pomocy w różnych metafizycznych kuracjach lub w magii. Znowu modni stali się wróżbici. Wielu wierzy, że poza materialnym światem istnieje „coś” nieokreślonego i niepojętego, ale jednocześnie odrzucają oni zorganizowane religie i sami próbują tworzyć międzyreligijne kolaże. Wiele osób wierzy w energie życiowe i kosmiczne. Nie chce krzywdzić istot posiadających uczucia, zwierząt, traktując je jak równe ludziom. Bohaterowie kinowych epopei, takich jak Gwiezdne wojny, noszą się i zachowują jak mnisi Szaolinu, mają też podobną wiarę, w której uznaje się dostępną człowiekowi moc kosmiczną. Azja to kontynent, gdzie przechowała się pierwotna religia politeistyczna pomieszana z filozofią oraz magią i ezoteryzmem. Ta spuścizna udzieliła się całemu światu. Wszędzie jest bowiem praktykowana joga i jej pochodne, chociażby TM. Jest coraz więcej ideowych wegetarian. Sporo bhaktów mieszka także w Polsce.

Sceptycyzm europejski (Pirron) wobec prawdy rozwinął się jeszcze w antyku pod wpływem buddyzmu. Dziś ten buddyzm spotyka się z nieokreślonością („płynnością”) zachodniej kultury postprawdy. W człowieku tkwi silna chęć depersonifikacji ludzi i pojmowania ich jako nie osób, ale tylko jednostek w masie świata, kolejnej formy dla monistycznego tworzywa, pozbawionej szczególniejszego znaczenia. Dzisiejsi ludzie ze wszystkich sił usiłują ubóstwić samych siebie na wiele sposobów i stać się boskimi, bóstwami itp. To wszystko jest stosunkowo obce chrześcijaństwu, a bliskie Orientowi. Można zatem powiedzieć, że światopogląd orientalny przeobraził myślenie społeczności globalnej.

(8)

W światowej kulturze popularnej obecne jest jeszcze wiele innych przekonań pochodzących z różnych tradycji dalekowschodnich. W myśl niektórych z nich:

• duchowość i mistyka to pojęcia zamienne, zaspokajają one potrzeby duchowe człowieka i nie wymagają zorganizowanej religii, co najwyżej asysty guru;

• zrozumienie czegokolwiek w duchowości nie ma znaczenia, istotne jest tylko doznawanie czegoś mistycznego;

• hatha joga to ćwiczenia fizyczne dla zdrowia i atrakcyjna ścieżka duchowa;

• guru jest istotą boską warunkującą rozwój duchowy uczniów;

• dusza człowieka to ostatecznie nieposiadający tożsamości fragment substancji różnie rozumianego Absolutu, jest zdolna wcielać się wielokrotnie w kole reinkarnacji (samsara) aż do wyzwolenia od samej siebie, depersonalizacji;

• praktyka duchowa to medytacja, która tonizuje psychikę; w jej trakcie niektórym udzielają się przy okazji zdolności nadzwyczajne, takie jak bioenergoterapia, widzenie ciał energetycznych, astralnych itp.;

• inna praktyka duchowa to mantra, czyli słowa pobudzające moc i wibracje energii;

• pozycja ciała (asana) i dłoni (mudra) zapewniają właściwy obieg energii kosmicznej;

• Bóg nie jest osobą, ale absolutną świadomością albo mocą kosmiczną;

• wszystko to energia, która jest właściwym Absolutem lub jego emanacją, ważne, że można jej używać wedle swojej woli po wykształceniu odpowiednich władz;

• działa prawo karmy, czyli odpłaty za postępki poprzednich wcieleń;

• podlegamy reinkarnacji, która jest logicznie komplementarna do prawa karmy, a dodatkowo uzasadnia cierpienie dzieci;

• rozwój duchowy oznacza wzmaganie się w człowieku doświadczeń ezoterycznych i mocy okultystycznych, nazywane jest to jego realizacją; Takie przykłady można mnożyć bardzo długo.

(9)

Najbardziej ekspansywną kulturą azjatycką jest tradycja indyjska, rozumiana zarówno jako doktryny w Indiach rozkwitłe, jak i buddyzm, który opuścił to państwo i rozwinął się w innych krajach.

Kulturę chińską także eksportowano na Zachód, a stamtąd na cały świat. Jest ona jednak bardzo hermetyczna i jej oddziaływanie przejawia się tylko w niektórych elementach, takich jak akupunktura, sztuki walki, feng shui, wróżenie przy użyciu Yijing, pisma Konfucjusza, lektura Daodejing. Dla mnie niezwykle ważna jest księga wspomniana jako ostatnia w powyższym wyliczeniu oraz kontynuacja jej nauk w Zhuangzi.

(10)

Dziś możemy „ochrzcić” myśl Dalekiego Wschodu, która penetruje bardzo silnie kulturę globalną. „Ochrzcić” jakąś kulturę to znaczy wyłowić te jej sensy i treści, które odnajdują się w logice Ewangelii jako praeparatio evangelica i okruchy działania Ducha Świętego. Trzeba je wykorzystać dla dialogu z dalekowschodnią kulturą, rozwinąć i przetworzyć. Z jednej strony w ten sposób doceniamy dorobek tamtych ludów, z drugiej nie tracimy łączności z własną kulturą i cywilizacją chrześcijańską.

Taki proces „chrzczenia” pogańskich kultur ma miejsce od zawsze. Bóg nieustannie przemawiał jakimś językiem w ramach konkretnego kodu kulturowego. Wierzymy, że ta podstawa dialogu – ten kod kulturowy – także powstawała przy udziale Bożym. Niemniej sam ten fundament jeszcze Boga nie ukazywał, nie objawiał, nie wyczerpywał prawd koniecznych do zbawienia. Przekonania religii naturalnych zazwyczaj poza okruchami dobra niosą także wiele omyłek, niedobrą ezoteryczną duchowość, przyzwyczajenie do magii, astrologii itp. Dopiero Objawienie Chrystusa dopełnia dobre treści objawienia naturalnego i jest ich logicznym ukoronowaniem. Pomaga odsiać zło od dobra.

Nie chcę się za wiele wypowiadać na temat myśli Indii, bo jej w jakimś poważniejszym zakresie nie znam. Miałem szansę zapoznać się jedynie z jej wyrywkami, ale na ich temat mam swoje przyczynkowe przemyślenia. Okazuje się to istotne, ponieważ ta myśl od dawna wpływa na naszą mentalność z racji globalizacji oraz ze względu na modne ciągoty do eklektyzmu religijnego, ostatnio rozwijające się pod szyldem New Age.

Myśl Indii nie jest w niczym gorsza ani lepsza od greckiej, która dała początek Zachodowi. Wydaje się gorsza z uwagi na fakt, że Wschód nie wytworzył znanej nam logiki. Tam bycie i niebycie potrafi zlewać się w jeden stan. Dlatego tamtejsza myśl nie jest tak logicznie zdyscyplinowana jak europejska.

Z kolei przewaga Indii i Dalekiego Wschodu bierze się z utwierdzenia tej kultury w praktyce przez wiele stuleci. To ponad dwa i pół tysiąca lat buddyzmu, nie wiadomo ile tysięcy lat taoizmu (i w ogóle kultury duchowej Chin), podobnie dzieje się z kulturą wedyjską i jej poprzedniczkami, z których być może pochodzi tantryzm i joga. Niesłychane, że konkretna antyczna kultura zachowała ciągłość przez kilka tysięcy lat. To trochę tak, jakby orfizm, pitagoreizm, myśl Heraklita, platonizm, neoplatonizm, stoicyzm, gnostycyzm i parę innych antycznych nurtów duchowych przetrwało do dziś w praktyce i rozkwicie. Powtórzmy, kultura Azji nie jest ani lepsza, ani gorsza od kultury antyku greckiego, na którym zbudowano część chrześcijańskiej teologii. Na Zachodzie doszło do nawrócenia na chrześcijaństwo i przyjęcia osiągnięć filozofii przez teologię i filozofię chrześcijańską. Co prawda świat pogański nie przetrwał. Trzeba jednak pamiętać, że nie miał on w czasach Imperium Rzymskiego wewnętrznej siły duchowej, przez co sam obumierał. Paradoksalnie to dzięki chrześcijanom został uwieczniony w naszej pamięci i wdzięczności. To jednak nie wszystko, wciąż bowiem czujemy podziw, jaki jest należny niektórym jego wytworom. Wiele kultur rodziło się i umierało niemalże bez śladu, a ta w ramach chrześcijaństwa znalazła swoje ukoronowanie i zapamiętanie. Najszlachetniejsze jej osiągnięcia okazały się tworzywem naszej wiary i językiem jej przekazywania, co umożliwiło z kolei ich uwiecznienie.

Śmiem twierdzić, że coś podobnego powinno przydarzyć się myśli Indii. Aż za bardzo widać oczekiwanie na taki proces. Jakaś wewnętrzna siła każe ludziom spoglądać na Wschód, najpierw poprzez teozofów i im pokrewnych, potem przez hippisów i New Age. Zbyt łatwo tłumaczyć to zjawisko potrzebą zwykłego poszukiwania egzotyki. Oczywiście jest to jedna z przyczyn, ale są i inne, jak wyraźne oczekiwanie globalnej obecnie kultury na przesłania filozoficzne i duchowe, jakie płyną ze Wschodu. Co więcej, zdaje się, że Azja – podobnie jak kiedyś antyk grecki – zaczyna czerpać z chrześcijaństwa i wchodzić z nami w dialog. Gandhi o mało nie został chrześcijaninem, ale w końcu wybrał rodzimą wiarę, przy czym ukształtował swoje przesłanie w duchu chrześcijańskiego egalitaryzmu (wszyscy ludzie są równi z urodzenia), przez co w końcu został zamordowany przez rodaków.

Przesłanie Indii jest tak silne i obecnie ludziom tak potrzebne, że promieniuje nawet do zachodniej filozofii oraz nauk psychologicznych. Niestety, ten wpływ jest nieoczyszczony, zawiera w sobie tyleż poczciwej i akceptowalnej dla chrześcijanina filozofii, co także poważnego ładunku niemożliwej do przyjęcia praktyki ezoterycznej i okultystycznej. Nawet niekiedy sami duchowni katoliccy tworzą niepoważne chrześcijańsko pogańskie mieszanki. Zachód poddany jest od ponad stu lat silnej akcji apostolskiej ze strony religii azjatyckich, która nie spotyka się z poważną refleksją stojącą pomiędzy zupełnym odrzuceniem albo totalną fascynacją.

Chrześcijaństwo już ochrzciło kultury podobne do indyjskiej. Indie to obszar nieodległy kulturowo Europie, wszak wszyscy jesteśmy Indoeuropejczykami, dzięki czemu języki i w dużej mierze myślenie posiadamy podobne. Niektóre idee europejskie były jakby żywcem stamtąd wzięte. Najlepszy przykład to sceptycyzm Pirrona, który podróżował do Indii, skąd przywiózł idee zaczerpnięte najprawdopodobniej od ówczesnych buddystów, oparte na ascezie, szlachetności życia i zwątpieniu w ludzką zdolność poznania spraw ostatecznych. Ostatnią wielką filozofią antyku greckiego był neoplatonizm Plotyna, którego koncepcje Jedni, zaprzeczenia wartości materii, ascezy mogły wykazują wielkie podobieństwa do hinduizmu. Chrześcijanie znali te idee, wchodzili z nimi w dyskusje. Co prawda jako całość je odrzucili, ale wiele ich elementów zostało przejętych i wykorzystanych. Dziś więc spotykamy w Indiach podobne idee, jakie już są wpisane w historię naszej religii i doktryny.

Jedynym sposobem, żeby rozsądnie podsumować tę sytuację jest ochrzczenie kultur azjatyckich, włączenie ich języka, sensownych postulatów w logikę Ewangelii i zdrowej teologii. Koniecznie należy to zrobić. Tymczasem obserwujemy niepoważnych katolickich kapłanów przebierających się za nauczycieli buddyzmu. Widzimy, jak naucza się praktyk duchowych innych religii i nazywa to „medytacją chrześcijańską” w wyjątkowo nieuczciwy sposób. Nie o takie zbliżenie Zachodu i Wschodu chodzi. Nie tak apostołowano wśród pogańskich Greków i Rzymian. Ci także mieli swoje duchowości (jak gnostycyzm czy neoplatonizm), ale żadnemu chrześcijaninowi nie przyszłoby do głowy, żeby wystawiać się na takie straty duchowe jak teraz i grzeszyć przeciw Bogu oraz własnej religii. Oni przejmowali myśl, a nie związany z nią ezoteryzm. Sięgali po pewne postawy moralne, ascetyczne, ale nie przyswajali przejawów kultu pogańskiego – już raczej woleli zginąć w mękach.

Kultura Indii od dziesięcioleci aż woła o „ochrzczenie”, o przesianie, przejęcie z niej języka, cnotliwych wzorów, umiłowania ascezy i poświęcenia, głębi postaw religijnych. Wiele jej pojęć, takich jak chociażby prawo karmy, świadoma obecność tu i teraz, rozwój osobisty, bardzo głęboko weszło do naszego myślenia. Jest to proces tak zaawansowany, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, że można je wyprowadzić także z Biblii, choć w nieidentycznej postaci. Trzeba wołać do ludzi Kościoła o podjęcie takiej akcji intelektualnej, jak to czynili nasi przodkowie w antyku i średniowieczu, wspaniale rozwijający dorobek intelektualny Kościoła w oparciu o elementy kultury umysłowej pogan. Jeżeli mamy istnieć jako wspólnota żywa duchowo i umysłowo w życiu globalnej wioski musimy wrócić do własnych korzeni i wykorzystać te same motory wzrostu, jakie napędzały naszych poprzedników.

(11)

Dobrą Nowinę można próbować opowiedzieć za pomocą pojęć Ruchu Nowej Ery, mimo że jest on programowo opozycyjny wobec ortodoksyjnego chrześcijaństwa. Pojęcia te pochodzą bowiem w dużej mierze z Indii.

(12)

W dalszych częściach książki spróbuję odnieść się do poszczególnych zagadnień życia duchowego, biorąc pod uwagę ustalenia zarówno objawienia naturalnego obecnego w myśli Zachodu, jak i wierzenia azjatyckie oraz ostateczne objawienie Jezusa Chrystusa. To ostatnie stanowi kryterium oceny wszystkich innych twierdzeń, jako finalne i niepodważalne.

(13)

Nie mam ambicji omówienia wszystkich możliwych tematów ani wyczerpania poszczególnych zagadnień. Chciałbym raczej dołożyć swoje bardzo skromne przyczynki do dyskusji, która powinna być przeprowadzona.

3. Spotkanie z Dalekim Wschodem a ateizm

(1)

„Poznałam, że poganie adorowali niegdyś pokornie bóstwa odmienne od nich samych… Ich kult był lepszy niż kult tych, którzy sami siebie adorują w postaci tysiąca idoli, a pomiędzy nimi nie zostawiają żadnego miejsca Panu” (Katarzyna Emmerich).

Każda kultura ma swoje dobro i zło. Ewangelia jest doskonała, a mimo to w żadnej kulturze nie została w pełni przyjęta. Zachód przechował myśl Chrystusa, ale nigdy się nią tak naprawdę nie zainteresował. Miał swoich myślicieli, którzy coraz bardziej zaciemniali oraz odrzucali widzenie Pana Boga.

(2)

Pobożni ludzie są wszędzie na Ziemi, nawet jeśli nie znają imienia Jezusa Chrystusa. Ludzie Dalekiego Wschodu miewają zapomniane na Zachodzie poczucie zjednoczenia z Bogiem. Szczególnie hinduiści zdają sobie sprawę, że własna dusza jest ważniejsza od całego świata. W dzisiejszym materialistycznym świecie coraz trudniej spotkać ludzi duchowo przywiązanych do Boga, panoszy się egoizm nazywany ateizmem. Na tym tle bardzo zachęcający jest indyjski optymizm duchowy i wiara w możliwość zbawienia, wyzwolenia, choć rozumianego inaczej niż u chrześcijan. Interesujące jest także życie zgodne z wyznawanymi doktrynami. Na Zachodzie bowiem głównie myśli się i rozmawia o ideach, mało kto zaś nimi żyje.

(3)

Wiara jest przekraczaniem siebie. Będąc posłusznym swojej wierze, zaprzeczam pokusie, jakiej ulega wielu, traktowania samego siebie jako ostatecznej wartości i przedmiotu kultu. Każda wiara skierowana poza siebie stanowi akt heroizmu.

Niestety egoizm także jest rodzajem wiary – to religia kultu własnego. Właściwie, bez względu na przynależność kulturową i religijną, istnieją dwie główne religie świata. Dusza ludzka zna tylko dwa rodzaje wiary. W jednej zmierza ona do Boga, w drugiej – do czegoś innego. Głębia sumienia potrafi je odróżniać, ale mało który umysł ludzki sięga do tej głębi czy nawet zdaje sobie z niej sprawę.

Ostateczna próba dla człowieka może polegać na tym, aby stanąć przed Panem Bogiem i spojrzeć na Jego twarz. Wtedy oblicze Boże może przybrać postać twarzy danego człowieka, takiej, jaką powinna być, czyli doskonałej. Święty zniesie różnicę między sobą a doskonałością, gdyż na ile mógł, na tyle zmniejszył tę rozbieżność, a resztę jakoś próbował spłacić pokutą. Niedoskonałość nie czyni go odtrąconym, tylko spragnionym miłości i pomocy. Taki człowiek, za życia upodabniający się do Boga, postępuje słusznie i trwa w dobrej wierze.

Człowiek uciekający przed Bogiem w rzeczy ziemskie, przymnażający sobie władzy, majątku, uznania, przyjemności czy czegokolwiek innego zamiast Boga, w zetknięciu z Bożą twarzą zamknie się jeszcze mocniej. Nie będzie on kochał bardziej niż święty, nie będzie łaknął, tylko nienawidził siebie za swoje zmarnowane życie. Będzie patrzył wciąż na siebie, jak robił to w życiu. Nie spojrzy na Boga.

Przez całe nasze życie głos Boga w sercu i duszy przyzywa nas wzwyż, objawia się w dobru, prawości, cnotach. Uczy obdarzać i nie krzywdzić. Wnosić miłość, pokój i pokorę. To największa z religii i wiar, bez względu na krąg kulturowy i religijny. Człowiek zawsze i w każdej swojej chwili wybiera między tymi dwiema wiarami. Sąd duszy jest sądem z miłości i dobroci. Tylko dobroć, która polega na przekraczaniu siebie i ofierze, ma jakiekolwiek znaczenie. Wszystko inne przepadnie wraz ze światem. Te dwie wiary przyjmują kształt najróżniejszych wiar i religii, kultur duchowych, filozofii, światopoglądów, które są dziełami w dużej mierze ludzkimi. Te dwie wiary – pobożność czy egoizm – to jedyny wybór, jaki mamy jako ludzie. Wybory te świadczą o nas, określają nas, osądzają. Bóg wyjaśnił pewnej mistyczce, że osądza duszę z tego, co sama wniosła do swojego życia ponad to, co dostała. Dlatego osąd każdego człowieka jest doskonale taki sam, nie dotyczy kultury i deklarowanej religii, tylko praktykowania dobra i świętości albo upadku.

Obok tego podstawowego porządku znajduje się jeszcze Chrystus i Jego ofiara. Jest ona zasługą przekraczającą całą historię świata i jego grzechu oraz wszelkich zasług innych ludzi. Jest nieskończona. Dlatego Chrystus jawi się jako ręka wyciągnięta do tonącego w złu człowieka. To coś więcej niż wszystkie wiary i religie. Jego ofiara jest wystarczająca, aby zbawić nawet najgorszego grzesznika na podstawie samego zwrócenia się o to do Niego, czyli wiary w Niego. Taka wiara jest kwintesencją zaufania Bogu, a polega na odwróceniu się od ułudy egoizmu.

(4)

W Indiach jeszcze można spotkać zjawisko, które kiedyś stanowiło o człowieczeństwie: osadzenie człowieka w światowym kosmicznym ładzie i wynikającą z tego naturalną moralność. Poza tym można tam napotkać takie niezwykle pociągające zjawiska duchowe jak:

• żywą wiarę w poetyckie poruszające mity i eposy,

• kobiecy aspekt boskości – Wielką Matkę,

• radość życia religijnego w wesołym i podniosłym świętowaniu,

• doświadczenie religijne jako istotny element życia,

• ascezę religijną,

• osobisty rozwój duchowy,

• radosne uwielbienie Boga.

(5)

Wielu ludzi, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, próbuje zrozumieć świat. Niegdyś na Zachodzie temu celowi służyła filozofia oparta na metafizyce. Dziś tego już nie ma, przetrwała ona jedynie w nielicznych środowiskach, ogół nie jest już nią zainteresowany. Indie to kraina naturalnych religii i filozofii, takich jakie stworzyli ludzie. Przypominałyby antyk Zachodu, gdyby przetrwał do dziś. Są jak okno do przeszłości naturalnej myśli ludzkiej.

Zachód posiada całe pokłady filozofii i mądrości, ale nie ma już ludzi, którzy by to rozumieli i faktycznie tym żyli. Przeciwnie dzieje się w Indiach – tam można spotkać ludzi autentycznie żyjących w zgodzie ze swoimi metafizycznymi przekonaniami, dodatkowo wykształconych w filozofii tak poważnej, jakiej na Zachodzie już się nie spotyka. Ta filozofia działa niezwykle silnie przyciągająco i faktycznie wiele osób wybiera np. bhaktyzm z racji jego rozległego nauczania.

(6)

Po pewnym przyjrzeniu się zauważamy, że wiele postulatów chrystianizmu jest w jakiś sposób obecnych w każdej kulturze, także indyjskiej. Po części stanowią one zasób ogólnoludzkiej powszechnej mądrości, po części są zaś unikatowym dorobkiem Indii.

Interesujące jest przekładanie pojęć jednej kultury na drugą. Daje to zaskakujące rezultaty i pozwala spostrzec bliskość w bardzo wielu sprawach. Takim znakomitym ogniwem między tymi kulturami duchowymi był Mahatma Gandhi, który posługując się indyjskimi terminami, wprowadzał niektóre chrześcijańskie idee, np. równość ludzi. Zginął on za wierność wybranej przez siebie drodze, a jego myśl pomału popada w zapomnienie.

(7)

Mimo odległości geograficznej Indie nie są dla Europejczyka jakoś niezwykle trudne do zrozumienia. Dawne religie politeistyczne Zachodu, w tym szczególnie dobrze znane greckie i rzymskie kulty, kultury mezopotamskie, egipska, perska, a także filozofia grecka oraz tutejsze gnozy stanowią dobry punkt odniesienia do zrozumienia Indii. Można rzec, że tym, co zaskakuje, jest bliskość wielu stanowisk.

Prastare indyjskie wierzenia zapisane w Wedach (Sanhitach) nie są unikalne, a raczej typowe dla Indoeuropejczyków. Ariowie indyjscy i Irańczycy to najpewniej kuzyni wyrośli z jednego ludu. Ich języki, czyli wedyjski i awestański, są według badaczy bardzo do siebie podobne, tak samo pierwotne wierzenia dotyczące imion i charakteru bogów oraz wiele innych elementów. Irańczycy znali Rtam i Brazmana, z kolei u Indusów w Wedach występuje Rta i Brahman. Irańczycy określali siebie Ariami, podobnie jak Indusi. Wedy są tylko jednymi z wielu ksiąg będących zapisem doświadczenia religijnego, mistycznego. Samo traktowanie Wed przez Indusów przypomina stosunek żydów do Tory. Obie te społeczności są niezwykle przywiązane do swoich ksiąg, przez co nie widzą poza nimi świata.

Gdy dziś Europejczyk poznaje kulturę indyjską, odczuwa raczej bliskość. Wielu ludzi Zachodu podróżuje do Indii i się uczy. Powiększa to jeszcze wrażenie pokrewieństwa językowego sanskrytu i języków Europy. Wielka ekspansja jogi w wyniku jej syntezy z tradycjami duchowymi reszty świata w ruchu Nowej Ery wskazuje, że te poglądy są stosunkowo łatwe do adaptacji na Zachodzie.

Prawdziwie wyjątkową cechą indyjską jest samo trwanie tej kultury nieprzerwanie od antyku do dziś. Miała na to wpływ jej siła, która powodowała także ekspansję hinduizmu i buddyzmu na wielkie tereny Azji. Pewną rolę odegrała z pewnością także izolacja półwyspu, którego północ nawiedzało wielu najeźdźców, ale południe i interior były już o wiele trudniejsze do podbicia.

Przyznam, że dla mnie większe poczucie obcości wywołuje kultura chińska, nadal bardzo hermetyczna, odizolowana zupełnie niepodobną do naszej mentalnością wynikającą z całkowicie innej konstrukcji języka zarówno mówionego, jak i pisanego. To czyni tamtejszą myśl niemal nieprzekładalną.

(8)

Wszystko to daje nadzieję na rodzaj duchowego odrodzenia, które może dotknąć choćby niektórych. Wyrwanie człowieka z niewoli materializmu, ateizmu, egoizmu wymaga dziś wzmożonej pracy i zjednoczenia ludzi pobożnych wokół Boga. Tradycyjne społeczeństwa azjatyckie nie straciły jeszcze naturalnej religijności, a patrząc na nie, można podjąć próbę odbudowy pobożności na całym świecie.